Na wierzchołku Arthur’s Seat.

Ze stacji kolejowej Edinburgh Waverley spacerem udajemy się wprost do wejścia na Arthur’s Seat. Spacer do wejścia na szlak zajmuje około 15 minut. Przechodzimy przez mały skwer, z którego widać doskonale pasmo klifów Salisbury Crags. Arthur’s Seat jest najwyższym szczytem Parku Holyrood, ma wysokość 251 metrów i znajduje się w centrum Edynburga, jest wygasłym wulkanem i jednym z symboli Edynburga. Co czyni go interesującą atrakcją miasta, z której widać doskonale panoramę Edynburga i zatokę Forth. Za wejście na szczyt niepobierana jest opłata. Dzięki legendzie o królu Arturze obserwującym ze wzniesienia porażkę armii w bitwie z Piktami, wzgórze zyskało nazwę Arthur’s Seat.

Spacer do kaplicy św. Antoniego.

Szeroką ścieżką podążamy ku pierwszej atrakcji w parku Holyrood. Są to ruiny kaplicy św. Antoniego, położone tuż nad sztucznym jeziorem St. Margaret’s Loch. St. Anthony’s Chapel wybudowano w pierwszej połowie XV wieku i mogła mieć związek z pobliskim opactwem. Do czasów obecnych ocalała niewielka część kaplicy. Ruiny otaczają malownicze tereny, warto udać się w krótką wędrówkę, by je odwiedzić. Tuż przy pozostałościach po kaplicy postawiona jest tablica informacyjna, z której dowiadujemy się, że kaplica w czasach świetności mierzyła 13 m długości i szeroka była na 5,5 metra, wnętrze było podzielone na trzy części. Wieża miała niewiele ponad 12 metrów, a na wieżę prowadziły spiralne schody. Hugot Arnot w „The History of Edinburgh” z 1779 roku kaplicę opisał jako „piękną, gotycką budowlę”.

W drodze do pierwszego punku widokowego.

Wracając na szlak prowadzący na szczyt Arthur’s Seat, idziemy w dalszym ciągu szeroką ścieżką pnącą się coraz bardziej ku górze. Wystające kamienie, bruzdy sprawiają, że należy patrzeć pod nogi. Pogoda dopisuje, więc cieszymy się widokami. Słońce wyłania się na chwilę zza chmur, po czym szybko się chowa. Przejrzystość powietrza jest bardzo dobra. Dostrzec możemy najdalsze punkty miasta i otaczające Edynburg pasma gór. Przed nami ostatni etap dzisiejszego spaceru – wierzchołek Arthur’s Seat.

Na wierzchołku Arthur’s Seat.

Od pierwszego punku widokowego wydaje się, że cel wycieczki jest na wyciągnięcie ręki. Ścieżka usłana kamieniami, obok są postawione barierki. Wejście na wierzchołek wydaje się proste. Idąc ku górze, przekonujemy się, że jak szybko się zaczęły wszelkie udogodnienia, tak równie szybko się skończyły. Ostatni etap spaceru to wybieranie kamieni wyglądających na bardziej bezpieczne od innych. Cieszymy się, że nie pada, bo podejście po wyślizganych kamieniach nie należałoby do zbyt prostych i łatwych.

Po decyzjach, którymi wstającymi kamieniami dojść do naszego celu, udaje się wejść na wierzchołek Arthur’s Seat. Na wierzchołku każdy szuka sobie miejsca, trzeba uważać, by na kogoś nie wpaść. Widać, że wszyscy marzący o pięknej panoramie roztaczającej się z Arthur’s Seat wykorzystali pogodny dzień, by zrealizować marzenie.

Z każdej strony atakują nas coraz piękniejsze krajobrazy. Z jednej strony widać błękitne niebo, a po drugiej stronie obserwujemy słońce przenikające przez chmury.

W oddali widać inne wzgórza pokryte chmurami. Polana, z której można podziwiać krajobraz, znów wydaje się na wyciągnięcie ręki.

Zejście z Arthur’s Seat.

Po wejściu na wierzchołek Arthur’s Seat, można udać się na dalsze zwiedzanie Parku Holyrood. Park ten to obszerny teren zielony (liczy 260 hektarów), w jego obrębie znajdują się trzy jeziora, klify Salisbury Crags, które widać, będąc np. na Calton Hill, czy tzw. Samson’s Ribs (bazaltowe skały o charakterystycznym kształcie). Dla kochających wzgórza, wąwozy, klify i urwiska Park Holyrood to niezwykłe miejsce, w którym można odpocząć. Polecam każdemu. 🙂

 

P.S. Do przeczytania za tydzień 🙂

14 komentarze(y) Dodaj komentarz
  1. Ostatnie zdjęcie mnie oczarowało! Wspaniała panorama uroczego miasta! Bardzo lubię takie miejsca, bo pozwalają nabrać dystansu do siebie i miejskiego codziennego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *