Jak ciepły letni deszcz, czyli co bym w Belfaście zobaczyła, gdybym znalazła się tam po raz drugi.

Chmury. Otaczają nas ciężkie, szare chmurzyska o różnych odcieniach szarości, zza okna nie widać spektakularnych widoków. Pilot ogłasza, że lądujemy, a za oknem nadal kłębią się niezliczone warstwy chmur. Kiedy samolot dotyka kołami płyty widoczność nie jest najlepsza. Belfast otulony szarością chmur tonie w lodowatym deszczu. Przeraźliwe zimno uderzające od razu po wyjściu z samolotu…

Czytaj Dalej