Kalkuta. Wizyta w Domu Matki Teresy.

Czerwonozębny taksówkarz odwraca się i pyta gdzie chcę jechać, bo nie kojarzy adresu, który dostał. By było łatwiej, pokazuję na mapie dokładny adres Domu Matki Teresy. Taksówkarz nadal nie wie, gdzie znajduje się cel mojej wizyty, za to wymienia inne miejsca w Kalkucie gdzie mogłabym się udać zamiast wizyty w Domu Matki Teresy. Jego numerem jeden na mapie Kalkuty jest świątynia Kali. Kiedy taksówkarz przekonuje się, że jestem pewna swego wyboru, w końcu daje za wygraną i rusza. Przez całą trasę opowiada o historii miasta, jego problemach, ale także porusza kwestie kulinarne.

Na mapie droga do Domu Matki Teresy wygląda dość prosto, jednak nadgorliwy taksówkarz wybiera krętą trasę. Jadąc zaułkami, pokazuje mi mniej zadbane oblicze Kalkuty. Ulice, przy których ludzie myją się, śpią, żebrzą, usłane są nietrwałymi, kartonowymi domami. W końcu dojeżdżamy do Domu Matki Teresy. Po raz ostatni widzę czerwony uśmiech taksówkarza, który pokazuje mi, jak dojść do celu mojej wizyty, po czym znika za zakrętem.

Wąska, spokojna uliczka wiedzie wprost do wejścia na teren Domu Matki Teresy. Wkraczając na mały dziedziniec, mam wrażenie, że właśnie teleportowałam się do innego świata. Spokój i cisza skłaniają do refleksji. Ta błoga atmosfera miejsca bardzo mi się podoba. Postanawiam wszystko obejrzeć bardzo dokładnie, nie śpiesząc się.

Na dziedzińcu ustawione są tablice przedstawiające życie Matki Teresy. Na parterze są dwie sale udostępnione dla zwiedzających, a schody prowadzą do pokoju Matki Teresy.

Zwiedzanie zaczynam od mini muzeum. Zgromadzono w nim informacje z gazet, ciekawostki z życia, jak i rzeczy osobiste, których Matka Teresa nie posiadała za wiele, m.in. są tu habit, ołówki, piórnik, sweter, torby podróżne, listy pisane do Matki Teresy lub przez Matkę Teresę, są także przykłady ludzi, którzy modląc się do świętej, ozdrowieli. Ponadto jest tu mnóstwo obrazów, rycin i zdjęć przedstawiających zakonnicę. Niektóre z nich opatrzone są cytatami.

Drugim pomieszczeniem, do którego się udaję, jest pokój, w którym mieszkała Matka Teresa. Jest on mały, a jego położenie tuż przy kuchni sprawiało, że temperatura panująca w pomieszczeniu była nie do wytrzymania. Urządzony skromnie, lecz zapewniający wszystkie potrzebne do życia wygody pokój, był miejscem, gdzie zakonnica podejmowała odwiedzających, odpowiadała na listy, spała i pracowała.

Ostatnim miejscem, które można zwiedzić, jest kaplica, gdzie znajduje się sarkofag św. Matki Teresy. Dookoła sarkofagu ustawione są ławki, otwarte okiennice przepuszczają bardzo przyjemne świeże powietrze, panująca cisza jest sprzymierzeńcem dla popadających w zadumę odwiedzających. Gdybym mogła, spędziłabym w tym miejscu cały dzień. Niezwykle miło jest trafić do oazy ciszy i spokoju w hałaśliwych Indiach. Na nowo można pozbierać swe myśli, skupić się i nabrać nowych sił na dalszą wędrówkę.

P. S. Mam nadzieję, że podobała się Wam wędrówka po Domu Matki Teresy. By ułatwić Wam zadanie, podaję adres do The Mother House Of the Missionaries Of Charity54AAcharya Jagadish Chandra Bose RdRipon Street, Kolkata, West Bengal 700016, India.  I informacje praktyczne: godziny otwarcia🙂

Inne wpisy o Indiach:

16 komentarze(y) Dodaj komentarz
  1. Bardzo mało popularny kierunek. Jeszcze nigdzie nie trafiłam na dom Matki Teresy, na żadnym podróżniczym domu. Miejsce jednak wydaje się bardzo ciekawe, zwłaszcza dla osób, dla których religia w życiu jest bardzo ważna i chcą poznać bliżej tak ważną osobę jak Matka Teresa.

    1. Lubię zwiedzać wszytskie miejsca, które wydają się być interesujące. Indie stwarzają ku temu idealne warunki by wybrać się choć raz do różnych światyń. Przekonać się jaka atmosfera panuje w takich miejscach i jak zostaniemy przyjęci przez wyznawców danej religii. Bedąc w podróży warto wybrać się w takie miejsca. Mogą się okazać całkiem ciekawą odskocznią od warunków panujących na zewnątrz. Choć i tak Kalkuta zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. O ile w Delhi musialam zmagać się z naciągaczami tak w Kalkucie nikt nie zwracał na mnie uwagi. I to było bardzo miłym doświadczeniem. A wizyta w tak spokojnym i cichym miejscu jak Dom Matki Teresy daje możliwość pozbierania myśli przed dalszym etapem podróży.

    1. Na pewno informacje które dotarły do opinii publicznej o metodach stosowanych w ośrodkach, formach pomocy jak i tym co wydarzyło się w ubiegłym roku mogą wzbudzać kontrowersje. Celowo nie poruszałam tch kwestii, by opowiedzieć tylko o tym jak takie miejsce wygląda z punktu widzenia turysty. A jest dość ciekawą odskocznią od gwarnych, indyjskich ulic.

    1. Może i racja że Kalkuta nie jest opisywana tak często jak Delhi czy inne miasta Indii, a co za tym idzie wszystkie atrakcje które znajdują się w mieście także nie znajdują się na TOP listach z Internetu. 🙂

    1. Jestem otwarta na różne miejsca i atrakcje więc dla mnie nie było problemem zawitać w kilku innych indyjskich świątyniach także 🙂

  2. Cześć!
    Wychodzę z założenia, że są ludzie, którzy przez swoje doświadczenia lub przemyślenia są po prostu mądrzy. Sekret tkwi w tym, żeby tą mądrością się dzielić i nigdy nie spocząć na laurach. Mimo że jestem niewierząca, szanuję postacie z różnych religii, bo swoją wiedzą niejednokrotnie przewyższali ateistów, deistów lub filozofów. I Vice versa! 😉
    Przyjemnie się czytało, miłego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *