Bibury, wieś jak z bajki w magicznym Cotswold.

Bibury, położone nad rzeką Coln w hrabstwie Gloucestershire kusi bogactwem zabytków, miodowymi zabudowaniami ze szpiczastymi dachami i atmosferą angielskiej wsi. Wizyta w Bibury mogłaby być przyjemna, gdyby nie ogromna ilość odwiedzających. Do spopularyzowania Bibury przyczyniło się kilka wydarzeń.

Po pierwsze, William Morris, artysta żyjący w XIX wieku, jako pierwszy określił Bibury jako „najpiękniejszą wioskę w Anglii”. Z kolei amerykański przemysłowiec Henry Ford, oczarowany chatami przy Arlington Row, chciał je wykupić i przenieść do USA. Na szczęście plany przemysłowca się nie spełniły, a zachwyty nad miejscowością do tej pory powielają liczne rankingi pojawiające się na łamach gazet czy na portalach, wyliczające najpiękniejsze, najbardziej malownicze miejscowości na świecie i w Europie. W 1921 roku podczas podróży po Europie japoński cesarz Hirohito odwiedził Bibury, a żółte domki przy Arlington Row oczarowały cesarza. Kolejnym wydarzeniem, które przyczyniło się do wzrostu popularności Bibury, było umieszczenie obrazu rzędu kamiennych domków z Arlington Row na wewnętrznej stronie brytyjskiego paszportu (2010 rok).

Nie wszyscy cieszą się z ogromnej popularności wioski. Są to mieszkańcy. Nachalność niektórych turystów skłoniła właścicieli domów do umieszczenia tablic z informacją „teren prywatny”.

Szczególnym przypadkiem, dzielącym mieszkańców Wielkiej Brytanii była sprawa z 2017 roku. Wszystko się zaczęło od żółtego samochodu marki Vauxhall Corsa zaparkowanego przed posesją na Arlington Row. Peter Maddox, właściciel auta, emerytowany dentysta, parkował auto przed swoim domem, nie robił nic złego, to przecież jego teren.

Turyści mieli inny pogląd. Zaczęły się skargi, iż żółte auto psuje zdjęcia i nie pasuje do otoczenia. Pewnego poranka właściciel odkrył, że jego samochód został zdewastowany, powybijano szyby w aucie, porysowano karoserię, a na masce napisano move. Naprawa auta okazała się nieopłacalna, a emeryt musiał znaleźć inny samochód.

Poruszeni sytuacją starszego pana mieszkańcy, postanowili pomóc 84-latkowi, organizując zbiórkę pieniędzy. Pojawił się też pomysł, by zorganizować przejazd żółtymi autami w celu poparcia właściciela zdewastowanego samochodu. Zainteresowanie udziałem w przejeździe żółtymi autami przez Bibury było tak duże, że liczbę aut ograniczono do stu. Zarząd Vauxhalla podjął decyzję o wsparciu właściciela i zmieniono nazwę żółtego odcienia na Maddox yellow”.

Właściciel domu przy Arlington Row postanowił kupić Vauxhalla Corsę tym razem w kolorze szarym.

Bibury, jak na małą wieś położoną w idyllicznym Cotswold, może poszczycić się dużą ilością zabytków. Domy przy Arlington Row powstały w 1380 roku. Pierwotnie funkcjonowały jako sklep z wełną. W XVII wieku przekształcono je w domy dla tkaczy i ich rodzin. Obecnie Arlington Row to najczęściej fotografowana ulica w Wielkiej Brytanii.

Pobliska łąka, Rack Isle, była kiedyś miejscem, gdzie wieszano do wyschnięcia wełnę, obecnie jest to chronione siedlisko ptaków i roślin. Bibury Court zbudowany został w 1633 roku, nosi miano największego budynku w Bibury i do niedawna pełnił funkcję hotelu, obecnie jest zamknięty. Ablington Manor, rezydencja przy Potlicker’s Lane jest zabytkiem klasy I, wybudowano ją w 1590 roku.

W kościele św. Marii, niestety nie ma już oryginalnych dzieł, wszystkie ciekawe eksponaty zostały przeniesione do British MuseumBibury Trout Farm, założona w 1902 roku, jest znana z hodowli pstrągów, ładnego zagospodarowania przestrzeni i wyśmienitego przyrządzania potraw z ryb.

Bibury nie można odmówić uroku. Domki z jasnego piaskowca przykuwają uwagę i uatrakcyjnią każdy album ze zdjęciami, szczególnie tymi wykonanymi na wiosnę i w lecie, kiedy jasne fasady współgrają z kolorami kwiatów i zielenią łąk i drzew. Zimą Bibury może wydawać się nieco smutne. Szarość wdziera się w każdy zakamarek wioski, jednak wtedy z pomocą przychodzą kolorowe, świąteczne lampki i niespodziewane przebłyski promieni słońca. Odwiedzając Bibury, należy mieć na uwadze, że miejsc parkingowych jest bardzo mało, a odwiedzających jest naprawdę dużo. Raczej nie wrócę do Bibury, dam spokój mieszkańcom wioski. W końcu Bibury znane jest z jednej, bardzo krótkiej ulicy. 😉

Link, pod którym dowiesz się gdzie zaparkować w Bibury: parking.

Linki, z historią o żółtym aucie: BBC,ITV, BBC, Vauxhall.

P. S Do przeczytania wkrótce. 🙂

18 komentarze(y) Dodaj komentarz
  1. Są takie miejsca, których sława prześciga trochę ich atrakcyjność. Miejsce miłe, ale żeby turyści posunęli się do takich działań?! I w sumie właściciel musiał ustąpić, bo kolejne auto było już szare. 🙁

    1. Super to miasteczko wygląda. Faktycznie jak z bajki. Chociaz no to nie miasteczko, tylko wies hehehe. No to z tymi turystami to kicha. Hehehe xD

  2. Odkąd oglądam w TV program o zakupie domów na angielskiej wsi „Ucieczka na wieś” to coraz bardziej podobają mi się angielskie wioski. I podobnie Bibury wygląda na urokliwą, sielską miejscowość, choć przy tej ilości turystów, chyba trochę traci swojego uroku. No i wiadomo, że okres jesienno-zimowy jest mniej malowniczy niż wiosenno-letni.

  3. Wieś urokliwa, ale po tym, co przeczytałam współczuję mieszkańcom tych domków. Każdy przejeżdża im pod nosem i cyka fotki. Ciekawe, że nawet cesarz Hirohito się tam wybrał.

    1. Właśnie to jest jedna z przyczyn dlaczego turyści tak chętnie przybywają do tej miejscowości i czemu zdobyła taką popularność. Bibury jest naprawdę maleńkie,ale to jak zostało wypromowane to jest zatrważające. Przy takim natężeniu turystów, nie chciałabym tam mieszkać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *