Z Poole wprost do Durdle Door, najczęściej fotografowanej formacji skalnej w Dorset.

Wybrzeże Dorset jest jednym z najważniejszych miejsc na świecie w dziedzinie badań geologów i geomorfologów. Przedstawia około 185 milionów lat historii Ziemi, a w jego obrębie znajduje się wiele formacji skalnych, skamieniałości i unikalnych form krajobrazowych, które kryją w sobie wiele tajemnic z początków istnienia Ziemi. Wyjątkowość wybrzeża dostrzegło UNESCO, wpisując je na listę światowego dziedzictwa. Dzikość i piękno wybrzeża doceniają także turyści, którzy chętnie przybywają do Dorset, by zobaczyć najwspanialsze dzieła natury.

Najpopularniejszym z nich jest 100-metrowy Durdle Door, naturalny łuk wapienny powstały 140 milionów lat temu w okresie jury. Nietypowy kształt zawdzięcza erozyjnemu działaniu wody morskiej. Ponieważ skały w dolnej części są miększe niż górne i boczne, a co za tym idzie, szybciej ulegają erozji, pewnego dnia szczyt łuku zawali się do morza. To wystarczający powód, by odwiedzić Durdle Door, póki jeszcze można cieszyć się jego nietypowym kształtem.

Dojazd do Durdle Door.

Przy Durdle Door znajduje się duży parking, więc dojazd samochodem to najszybsza i najwygodniejsza opcja, by dostać się w okolice łuku. Nie posiadając samochodu, dojazd do Durdle Door nie jest wbrew pozorom trudny. Pierwszą opcją jest pociąg z Poole do Wool, przy wyjściu ze stacji kierujcie się na jedyny przy stacji przystanek autobusowy, z którego odjeżdżają autobusy do wejścia do parku, na którego terenie znajduje się Durdle Door. Ponieważ przy stacji Wool dosłownie nic nie ma, bez problemu traficie na przystanek. Podróż z przesiadką zajmie około 1 h i 6 minut. Istnieje też druga opcja dojazdu, dla tych którzy nie przepadają za przesiadkami. Z dworca autobusowego w Poole można dojechać bezpośrednio do łuku autobusem X54, podróż zajmuje około 1,5 h. Taką opcję wybrałam i pokażę Wam jak dotrzeć w to magiczne miejsce.

X54 mknie przez urocze miasteczka, pustkowia, lasy, w których rozkwitają rododendrony, łąki pełne kwiatów. Podróż autobusem trochę trwa, łatwo stracić poczucie, kiedy należy wysiąść. Punktem orientacyjnym niech będzie West Lulworth, na jego parkingu autobus zatacza pętlę, a wspaniałą zatokę z lazurową wodą widać z daleka, to znak, że kolejnym przystankiem jest wyczekiwany Durdle Door.

Wysiadając na docelowym przystanku, nie zabłądzicie… bo drzwi autobusu otwierają się tuż przy schodkach, na których widnieje tablica z wielkim napisem „do Durdle Door”. Okolica jest sielska, łąki, pastwiska w oddali wzgórza. Idę ścieżką po wykoszonej trawie, tuż obok gospodarstw. Skręcam w lewo, jak nakazuje wielki znak ze strzałką „Durdle Door”, tym razem szlak prowadzi przez las, z dala od ulicy, a tuż przy szlaku są ustawione ławki, przy których można zatrzymać się i odpocząć. Na końcu szlaku prowadzącego przez las pojawia się furtka, którą należy otworzyć i oczywiście zamknąć za sobą. Przede mną widok na ogromny parking, kieruję się w jego stronę, przechodzę obok trzech budek z napojami, pamiątkami i jestem na białej, kamiennej ścieżce prowadzącej do celu podróży, czyli Durdle Door. Jeśli chcecie wracać tym samym autobusem, przed powrotem proponuję sprawdzić rozkład jazdy, ponieważ X54 nie kursuje zbyt często i dość wcześnie odjeżdża ostatni autobus.

Durdle Door.

By zobaczyć najchętniej fotografowany łuk Wielkiej Brytanii, nie trzeba płacić, wstęp na teren parku jest darmowy. Jedyną opłatę może stanowić opłata za parking, jeśli wybieracie się w to miejsce samochodem. W słoneczny, pogodny dzień Durdle Door odwiedza mnóstwo osób, więc na ciszę i spokój nie ma co liczyć.

Pierwsza część szlaku to stroma, żwirowa ścieżka, aby dostać się pod sam łuk, trzeba pokonać jeszcze 88 schodów, o różnej wysokości, czasem barierki są, a czasem ich nie ma. Dla osób z lękiem wysokości może to być problem. Wszelkich niebezpieczeństw czyhających na turystów są świadomi posiadacze gruntu, na którym znajduje się Durdle Door, nad bezpieczeństwem turystów czuwają ratownicy z maleńkim samochodem, który w razie problemów wwozi poszkodowanych na górę.

Schodząc po schodach, mniej więcej w połowie drogi mamy wybór czy jako pierwszy cel podróży wybrać Durdle Door, czy Man O’War Beach o wspaniałym kolorze wody. Najlepiej oczywiście odwiedzić obie. Pocztówkowe krajobrazy, fantastyczna atmosfera miejsca i Durdle Door, które jest symbolem piękna Jurajskiego Wybrzeża to powody, by wybrać się, choć na pół dnia w to niezwykłe miejsce.

Po nacieszeniu się widokiem Durdle Door wybieram się dalej do magicznego Lulworth, znacznie spokojniejszego z cudowną zatoką i uroczymi chatkami jak z bajki.

P. S Do przeczytania za tydzień 🙂

 

 

17 komentarze(y) Dodaj komentarz
    1. Zapewne minie jeszcze sporo czasu, choć by zobaczyć takie cuda natury trzeba się śpieszyć, ten na Malcie został pokonany przez siły natury.

  1. Durdle Door wygląda po prostu obłędnie na zdjęciach. Szkoda tylko, że nie można zaznać tam spokoju i relaksu, a z drugiej strony trudno się nie dziwić, dlaczego tak dużo turystów tam przyjeżdża.

  2. Byliśmy tam zimą kilka lat temu. Było niemal pusto, trochę wiało, ale i tak to miejsce zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Właściwie może nie tyle sama plaża, co również okoliczne wioski. Chętnie bym wróciła.

  3. W zeszłym roku przejechałem całą Wielką Brytanię, w przyszłym chciałbym trochę poautostopować. Co o tym sądzisz? Brytyjczycy są chętni do wspierania autostopowiczów? Na pewno muszę odwiedzić Durdle Door, skalna dziura jest niesamowita!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge