Polowanie na zorzę polarną

Wierzenia ludów żyjących na dalekiej północy na temat zorzy polarnej, zdjęcia czy wpisy na blogach podróżniczych tym, którym udało się zobaczyć zorzę polarną, zainspirowały mnie, by ujrzeć niezwykły spektakl na nocnym niebie na żywo.

Po wnikliwej analizie miejsc, w których mam szansę zobaczyć zorzę polarną, wybór padł na norweskie Tromsø, polecane jako jedno z najlepszych miejsc do oglądania zorzy polarnej. Ujrzeć zorzę polarną tańczącą na niebie – to był mój cel podróży do Tromsø.

Wybór lokalnego biura podróży organizującego polowania na zorzę polarną.

Do Tromsø pojechałam sama i zdecydowałam, że na polowanie na zorzę polarną wybiorę się z lokalnym biurem podróży. Wybrałam wycieczkę z biurem, które daje szansę na podziwianie zjawiska przez 7 dni od momentu zakupu karty Aurora Pass. Ważne dla mnie było to, abym mogła, codziennie wyruszać w podróż, by zwiększyć szansę na zobaczenie zorzy polarnej. A zorza polarna jest kapryśna dlatego, nie wierzyłam w skuteczność jednonocnych wycieczek, dzięki którym zobaczę zorzę polarną, ot takie małe zabezpieczenie z mojej strony by marzenie się spełniło.

Polowania odbywały się autokarem. Autokar jeździł w miejsca, do których busy także docierały, więc nie traciłam fenomenalnych krajobrazów pośród których, miałabym okazję do podziwiania zorzy. Większość grupy trzymała się blisko przewodnika, więc jeśli chciałam obserwować zjawisko w samotności, wystarczyło oddalić się o kilka metrów i nie było nikogo przy mnie, dając swobodę przy robieniu zdjęć.

Pogoda a plany.

W terminie, który wybrałam na poszukiwania zorzy polarnej, wiatr i śnieg towarzyszyły mi przez cały pobyt w Tromsø. Obawiałam się, że nie uda się zrealizować mojego największego marzenia i wyjadę z Tromsø całkowicie zawiedziona, nie zobaczywszy zorzy polarnej na bezchmurnym niebie.

Zorza polarna jest kapryśna i nie każdemu jest dane ją zobaczyć. Po wizycie i spotkaniu przeróżnych ludzi, których marzeniem była zorza polarna nabrałam przekonania, że rzeczywiście tak jest. Nie każdy ma szczęście, by zorzę polarną podziwiać.

PONIEDZIAŁEK

Przyleciałam do Tromsø wieczorem, zmęczona po całodziennej podróży i niezwykle wyczerpującym locie, który trwał zaledwie 3,5 godziny, a który przeciągał się na moim zegarku w nieskończoność, poszłam spać. Tak było w planach od początku wyjazdu. Noc spisana na straty.

WTOREK

Cień szansy pojawia się na niebie już pierwszego wieczoru, kiedy ma się odbyć polowanie na zorzę. Bezchmurne niebo, a na nim gwiazdy. Na samą myśl, że zobaczę zorzę polarną, cieszę się i pełna entuzjazmu wsiadam do autokaru, który ma zabrać mnie w najlepsze miejsca do obserwacji zorzy polarnej. Obok mnie siada Amerykanka, której celem jest złapanie WiFi w autokarze. Wlepiona w szybę, obserwuję czy na niebie nie pojawia się łuna zorzy polarnej. Chmury pokrywają niebo, śnieg pada i nie chce przestać. Amerykanka mówi, że to ostatni jej dzień pobytu w Tromsø i bardzo by chciała ujrzeć zorzę polarną. Przez 4 dni zorzę widziała raz za chmurami, taką maleńką chmurkę, która nie wyglądała tak spektakularnie, jak na wcześniej oglądanych zdjęciach. Pocieszam ją, mówiąc, że pewnie uda nam się dziś zobaczyć zorzę, choć nic na to nie wskazuje. Za oknem pada śnieg.

Wysiadamy. Nic nie widać. Noc. Przewodnik mówi, że to idealne miejsce na podziwianie zorzy polarnej, żadnych świateł, a przed nami jest piękna plaża, której i tak nie widzimy. Stoimy w zaspach śniegu, czekając na zorzę polarną, wieje tak silny wiatr, że zastanawiam się, jak statyw na aż takim wietrze się utrzyma. Zaczyna padać śnieg. Razem z wiatrem tworzą duet, który nie pozwala na dłuższe obserwacje nocnego nieba. W kilka minut ciuchy stają się mokre, a padający poziomo z ogromną prędkością śnieg sprawia ból. Wracamy do autokaru, ledwo się poruszając. Tu zorzy nie zobaczymy. Ruszamy dalej. Pogoda nadal nie stwarza warunków, w których można byłoby obserwować zorzę polarną. Po odwiedzeniu kilku miejsc, w których zorza ostatnio się pojawiła, ze względu na nieustannie padający śnieg około północy wyruszamy z powrotem do Tromsø.

ŚRODA

Dziś w podróż w poszukiwaniu zorzy zabiera nas inny przewodnik. Jedziemy w stronę Alty, po 2,5-godzinnej jeździe autokarem zatrzymujemy się przy plaży, z której rozciąga się malowniczy widok na zatokę, góry i w oddali migoczące miasto. Niestety chmury na niebie uniemożliwiają obserwację zorzy polarnej, po krótkim postoju nie marnujemy czasu, ruszamy dalej, około północy niebo się przejaśnia i widzimy gwiazdy.

Zatrzymujemy się na parkingu. Przewodnik sprawdza, czy zorza na niebie się pojawiła, robiąc pierwsze zdjęcie. Okrzyk radości „Jest!” Na niebie widać bardzo delikatny obłok, który wygląda nieco inaczej niż chmury. Wszyscy patrzą w niebo, przewodnik robi, jeszcze jedno ujęcie, potwierdza: „bardzo słaba zorza polarna nad nami”. Patrzę tam, gdzie wszyscy, niestety mój wzrok nie do końca widzi to, co przewodnik uważa za zorzę polarną. Robię zdjęcie i widzę na zdjęciu delikatną zieloną poświatę. Lekka mgiełka na niebie szybko znika. Zastanawiam się, czy podzielę los dzień wcześniej spotkanej Amerykanki.

Delikatna zielona mgiełka, trudno było ją dostrzec.

CZWARTEK

Polowanie na zorzę odwołane. Pewien Azjata, kiedy dowiedział się że wycieczka ze względu na złe warunki drogowe się nie odbędzie, popłakał się.

PIĄTEK

Idę do biura zarezerwować miejsce na dzisiejsze poszukiwania zorzy polarnej. Zaraz za mną do biura wchodzi dziewczyna, która opowiada że to już trzeci rok z rzędu, kiedy chce podziwiać zorzę polarną na bezchmurnym niebie, niestety bez skutku, z nadzieją w głosie mówi że może dziś jej się uda, bo to jej ostatni dzień pobytu w Tromsø w poszukiwaniu zorzy polarnej.

Wieczorem wszystko wygląda taka samo jak w poprzednich dniach. Przyjeżdża autokar, przewodnik opowiada o zorzy polarnej, o tym, co jest potrzebne do jej zobaczenia, pomaga ustawić aparat w trybie manualnym.

Jedziemy wąskimi ścieżkami w górę ku malowniczemu Grøtfjord. Schodzimy na plażę, z której roztacza się wspaniały krajobraz i czekamy. Dziś nie pada, chmury na niebie są, ale co jakiś czas rozstępują się i widać gwiazdy. Przewodnik robi zdjęcie, okazuje się, że za chmurami jest zorza. Widać ją wyraźniej niż poprzednią nawet ja nie mam problemu, by zauważyć za chmurami zmieniającą się i falującą zorzę polarną. Na zdjęciu widać wyraźny zielony kolor. Zostajemy. Przewodnik robi zdjęcia chętnym, a wszyscy, którzy przyjechali, aby próbować sił w fotografii zorzy polarnej, rozstawiają się tak, by sobie wzajemnie nie przeszkadzać.

Robię zdjęcia widoków, zorzy polarnej, którą widać od czasu do czasu zza chmur. Jestem oczarowana miejscem, które wydaje się magiczne w nocnej scenerii. Zorza, która pojawia się za chmurami, nie robi na mnie aż takiego wrażenia, jakbym tego oczekiwała. Trochę jestem zawiedziona własnymi wyobrażeniami, ale teraz doskonale rozumiem ludzi, którzy mówili że zorza polarna za chmur nie wygląda aż tak spektakularnie i chcieliby zobaczyć ją na bezchmurnym niebie. Cóż niby widziałam, ale to nie było do końca to, co chciałam zobaczyć. Zadowolona, ale z pewnym smutkiem podążam do autokaru, kiedy zaczyna znowu padać śnieg.

Zorza polarna co jakiś czas była widoczna za chmur.
Miejsce, w którym byliśmy oczarowało mnie swym pięknem.

SOBOTA

Ostatnia noc. Jutro rano powrót do domu. Jechać czy nie jechać? Jestem potwornie zmęczona nocnymi wycieczkami. Zastanawiam się przez cały dzień nad decyzją. W końcu wysyłam maila z prośbą o rezerwację miejsca.

Oprócz jednego autokaru dla turystów dziś rusza spod biura jeszcze jeden autokar z pracownikami pewnej firmy. Jedziemy znowu w stronę Alty, zatrzymujemy się na tej samej plaży co dwa dni wcześniej, niestety gruba warstwa chmur przykrywa niebo. Decyzja zapadła, jedziemy w kierunku Finlandii. Tam będzie lepsza pogoda i jest szansa na zorzę polarną. Pierwszy autokar rusza, my jedziemy powoli za nim. Wkrótce nie widać go, zostajemy w tyle.

Niestety w pierwszym miejscu, chmury nie dawały szans na zobaczenie zorzy polarnej.

Norwegia w nocy robi na mnie wrażenie, zdecydowanie wolę podziwiać widoki za oknem. Wysokie góry, na skałach zawieszone ogromne sople lodu, które wyglądają jak z baśni, śnieg okrywający drzewa, a pośród nich domki z włączonymi światłami wyglądające niczym małe latarnie wskazujące drogę.

Na maleńkim parkingu stoi pierwszy autokar, zaraz za nim zaparkował inny. Nie zmieścimy się. Musimy jechać dalej, tak docieramy do granicy z Finlandią. Przekraczamy granicę w poszukiwaniu najbliższego parkingu. Śnieg ustaje i ciszę przerywa krzyk Azjatki: „Jest tam na niebie! Jest zorza! AAA”. Wszyscy wpatrują się w prawa stronę. Chmury rozstąpiły się, dając szansę zorzy polarnej na taniec, na bezchmurnym niebie. Autokar się zatrzymuje, wszyscy wybiegają, tonąc w zaspach, gubiąc rzeczy, ustawiając jak najszybciej aparaty, statywy każdy szuka dla siebie miejsca.

Nad moją głową zorza polarna tańczy, zmieniając się, falując, tworząc kurtyny, wstęgi i inne finezyjne kształty. Zorza polarna w całej okazałości na bezchmurnym niebie wygląda zniewalająco. Co raz słychać okrzyki radości i zachwytu, ja także im się poddaję. Cieszę się, obserwuję i robię zdjęcia. Delektuję się spektaklem, który jest mi dany oglądać na żywo. I choć kolory zorzy polarnej różnią się znacznie, od tych ze zdjęć, to zjawisko jest tak niesamowite że nie mogę oderwać oczu od tańczącej na niebie zorzy polarnej. Moje marzenie się spełniło. Zobaczyłam zorzę polarną.

Zorza polarna przybierała różne kształty, raz znikała by później pojawić się jeszcze mocniejsza i większa. Miałam szczęście oprócz koloru zielonego pojawił się także różowy.

Co zabrać na poszukiwania zorzy polarnej:

  • latarkę, nieoceniona pomoc w dotarciu do miejsc, w których można podziwiać zorzę polarną
  • statyw – najlepiej z hakiem, który daje możliwość zawieszenia np plecaka by stał stabilnie, dodatkową przydatną funkcją statywu jest poziomica, dzięki której można zrobić zdjęcia w miarę prosto
  • aparat w którym możemy pobawić się ustawieniami manualnymi
  • ciepłe ubranie, mimo że Tromsø słynie z z łagodnego klimatu, wiatr jest na tyle silny że potrafi wyziębić (czapka, szalik i rękawiczki bez palców też się przydadzą).
  • najważniejsze na koniec: małe oczekiwania i dużą nadzieję 🙂

Na koniec polecam film który najbardziej mnie zainspirował do podróży w poszukiwaniu zorzy polarnej, „J.L. w krainie zorzy polarnej”, w którym poznajemy ciekawe fakty na temat dalekiej północy, wspaniałe miejsca, fantastyczne krajobrazy i oczywiście zorzę polarną:

PS. Zdjęcie tytułowe pochodzi z Pixabay, ponieważ niestety moje nie wyglądąło tak efektownie 🙂 Muszę nauczć się obróbki zdjęć nocnych. Reszta zdjęć moja. 😉

50 comments Add yours
  1. W tym roku w sierpniu byłam przez 12 dni na Islandii. Przejechaliśmy ponad 2000 km i nocowaliśmy pod namiotami. Pomimo, że sierpień to nie miesiąc na zorzę- widziałam ją kilka razy. Była dokładnie taka, jak na wielu zdjęciach. Do dzisiaj zastanawiało mnie czemu inni tak mi tego widoku zazdrościli. Teraz wiem, ile czasami trzeba cierpliwości i włożonego wysiłku, aby ją zobaczyć. Cieszę się zatem, że zupełnie nie oczekując tego spektaklu na niebie, miałam okazję go oglądać.

    1. Miałaś cudowny spektakl i nie marzłaś hehe 😀 gratuluję szczęścia 🙂 Mam nadzieję że jak wyjadę na Islandię to nie będę musiała wykazywać się aż taką cierpliwością jak w Norwegii 🙂 😀

  2. Zorza polarna to jest cos, co również chciałabym kiedys zobaczyc. Fajnie, że jednak udało Ci się j zobaczyc, nawet jak nieco inaczej sobie ja wyobrażałas.

    1. Nawet nie wiesz jak bardzo bałam się że nie uda mi się zrealizować mojego marzenia, a zorza ukazując się w pełnej okazałości ostatniego dnia udowodniła mi że trzeba walczyć o marzenia do samego końca.I mimo wszytsko była piękna 🙂

    1. Wybierając miejsce do obserwacji zorzy polarnej czytałam że na Islandii chmury są częste i lepiej wybrać Norwegię, choć ja trafiłam na taką pogodę że pewnie na Islandii byłoby podobnie, ale na szczęście ostatniej nocy sie udało 🙂

  3. Ale w niepewnosci mnie trzymałas przez cały tekst! Udało sie czy sie nie udało?! 😀 Bardzo sie ciesze, że miałas takie szczęscie zobaczyc zorzę, to moje marzenie też się wybrac kiedys na takie polowanie 🙂

    1. Przeżycia gwarantowane na takiej wyprawie i to przez pogode tak naprawdę, polecam i życzę Ci abyś zobaczyła to przepiekne zjawisko na niebie 🙂

  4. O jej! też mi się to marzy. Mam zamiar wybra się tam za jaki rok dwa dopiero, ale kiedy mylę o tych widokach to nie mogę przesta się umiechac- co Twoje zdjecia tylko potweirdzaja!

  5. Ha! Rzeczywiscie bylimy na tej samej wycieczce! Poznaję tę zorzę. Niesamowite. Szkoda, że nie pogadalismy, ale zorza była taka piękna, że zapierała dech w piersiach! My równiez z drżeniem serca jechalismy na tę wycieczkę, pierwsza nasza zorza była widoczna tylko na zdjeciach. A tego dnia była olsniwajaca. Mielismy szczęscie! Twoje zdjęcia sa przepiękne!

  6. Dobrze, że w końcu udało Ci się zobaczyc taniec zorzy i jej finezyjne kolory, bo aż żal mi się zrobiło tego Azjaty, który się popłakał! 😉 Mam nadzieję, że mi też się kiedy uda się zobaczyc to magiczne zjawisko! Pozdrawiam ciepło 🙂

    1. Mi też było go żal, ale dla niektórych to było naprawdę bardzo przykre doświadczenie że akurat pogoda nie sprzyjała i nie było mowy o oglądaniu zorzy polarnej, a ludzie do Tromso przyjeżdżają z naprawdę ogromnymi nadziejami 🙁

  7. Zorza polarna — zjawisko, o którym człowiek uczy się już od podstawówki, ale nadal nic o nim nie wie. Przeglądanie zdjęć w podręcznikach czy też w internecie to nie to samo, co doświadczenie jej na żywo, na własne oczy. Oj jak zazdroszczę! Może kiedyś. Świetna relacja, bardzo przyjemnie się ją czytało. Pozdrawiam! 🙂

  8. Słyszałam, że niektóre hotele oferuja budzenie na tę piękna okolicznosc, co nie trzeba bylo się martwic, że cos nas ominie – cos, tj. zorza.

    Pozdrawiam!

  9. Czy można zobaczyc zorze polarna bez wykupienia wycieczki w lokalnym biurze? Jak z noclegami BLISKO miejsc, gdzie można ja zobaczyc? W ogole swietnie to opisalas, nie spodziewalem się czytajac, ze jednak ostatniego dnia zobaczysz zorzę! Zazdro 😀 Powiedz jeszcze, w jakiej porze roku (miesiacu) najlepiej tam jechac? Bo nie widziałem w poscie daty Twojej wycieczki. Pozdrawiam i życzę więcej takich miłych niespodzianek! Biorac pod uwagę, że wiele osób jeździ którys rok z rzędu to miałas wielkie szczęscie!

    1. Hej oczywiście że zorzę polarną można zobaczyć bez zorganizowanej wycieczki.Zdecydowałam się na taką formę ponieważ w tej podróży byłam sama i trochę bałam się stać pół nocy sama w otoczeniu przyrody. W poprzednich postach pisałam o miejscach gdzie można spokojnie obserwować zorzę polarną blisko Tromso. Te miejsca są nawet oznaczone na mapie którą dostaje się np. w Informacji Turystycznej, pierwszym miejscem jest park położony na wzgórzu w Tromso gdzie znajduje się jezioro Prestvannet, a drugim moim zdaniem znacznie lepszym widokowo jest plaża Telegrafbukta, jeśli zorza jest mocna a pogoda nam dopisuje można zobaczyć zorzę nawet z centrum miasta. Nie trzeba wykupować wycieczki. W Tromso nie brakuje miejsc noclegowych, wybierasz takie które odpowiadają twoim zasobom pieniężnym, jesli czujesz się dobrze prowadząc samochód w warunkach zimowych doskonałym i lepszym niż wycieczka na pewno jest właśnie wypożyczenie samochodu. Co do miesiąca w którym warto pojechać nie ma reguły, choć ja byłam w styczniu, opisywanym jako jeden z lepszych miesięcy na obserwację i nie trafiłam na super pogodę, wręcz przeciwnie pogoda mi nie sprzyjała i gdyby nie to że zdecydowałam się na wycieczkę pewnie nie zobaczyłabym zorzy polarnej. Co do osób jeżdżących po kilka lat, byłam pod ogromnym wrażeniem i zdałam sobie sprawę że uchwycić zorzę polarną wcale nie jest tak łatwo i nie każdy ma szansę na podziwianie tego spektaklu. Dziekuję za świetny komentarz 🙂 Mam nadzieję że choć trochę pomogłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge