Paryż? Nie, dziękuję!

Tak było przed przyjazdem do Paryża: „Kochanie jedziemy do miasta miłości, ale super!”

W samolocie siedziałam obok francuskiej rodziny, która wydała mi się bardzo sympatyczna. Myśli krążyły wokół podróży, która już się zaczęła. Jaki będzie ten Paryż z filmów, piosenek niosących przesłanie pięknego, niepowtarzalnego miasta, które kusi na każdym kroku romantyzmem, zaułkami, ślicznymi kamienicami?

Zderzenie z rzeczywistością

W końcu wylądowaliśmy na lotnisku Charlesa de Gaulle. Po odebraniu bagażu, dojeździe do kolejki, która miała nas zawieźć na naszą stację przesiadkową, zaczyna się powolne obcowanie z miastem, które wybraliśmy na wiosenną podróż. Pierwsze zderzenie z rzeczywistością. Na hura wszyscy się pchają na mnie. W sumie mogę powiedzieć, że zostałam wepchnięta, a nie weszłam do pociągu. Zajęliśmy miejsce. „Teraz będę obserwować te piękne widoki przez okno, na pewno będzie ślicznie” – …acha… nie jest tak kolorowo. „Centrum będzie fajniejsze”, pomyślałam. Przecież to okolice, nie wszystko musi być super. Wysiadamy. Dalej żyję nadzieją na piękne, magiczne okolice. Brzydka, zapuszczona stacja przywitała nas niesamowitym fetorem wydobywającym się zewsząd. Jeszcze nie straciłam nadziei. „Przecież to dopiero pierwsza stacja na innych musi być lepiej!” W metrze znudzone twarze, nieustępujący miejsca wychodzącym pasażerowie. Tak! Trzeba się przepychać, jeśli to stacja, na której się wysiada. Później jeszcze jedna przesiadka do następnego metra. Dźwiganie walizki po tej ilości schodów nie należało do przyjemności, a do tego ten swąd.

Wychodzimy z metra na ulicę, skręcamy w naszą uliczkę i wtedy zobaczyłam po raz pierwszy rozświetloną wieżę Eiffla. Była to najlepsza rzecz, jaka się przydarzyła w tym dniu. Wchodzimy do hotelu, rejestruje nas recepcjonista, który nie wydaje mi się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Klaustrofobiczną windą wjeżdżamy na nasze piętro. Otwieramy pokój i znowu niedowierzanie. Ciasny, mały pokój z niefortunnie zaprojektowanymi drzwiami, był nasz. „Kochanie pójdziemy po coś do picia?” I ruszyliśmy w wieczorny Paryż w wyobrażeniu czegoś niesamowitego. Niestety tak szybko, jak wyszliśmy, tak też wróciliśmy. Ulice o tej porze nie były bezpieczną przystanią. „Rano na pewno będzie lepiej” – pomyślałam. Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę Wieży, idąc slalomem, by nie wdepnąć… dalej było już tylko gorzej…

Paryskie klimaty

Paryż ma swój niepowtarzalny „zapach”. Idąc chodnikiem, musimy być czujni. Niby fajnie widzimy zabytki, ładne kamienice, piękne kwiaty na drzewach i nagle… jeśli nie patrzysz pod nogi, możesz skończyć z butem obsmarowanym wydalinami. Czasem zmysł węchu daje Ci wcześniej znać i masz mniejsze prawdopodobieństwo wdepnięcia w coś, czego byś nie chciał mieć na swoim bucie. I nie to, że się czepiam, że byłam w nieodpowiedniej porze roku i dlatego takie atrakcje. Byłam w tym mieście na wiosnę, w maju, czyli teoretycznie miasto powinno pachnąć kwiatami, świeżością i budzić się do życia z szarych zimowych dni. Dlaczego Paryżanie nie sprzątają po swoich pupilach? Dlaczego jedno z najchętniej odwiedzanych miast na świecie nie dba o porządek?

Selfie z…. ?

Wiadomo, że TEN obraz znajduje się w TYM miejscu, ale TO, co zobaczyłam przeszło wszelkie moje oczekiwania.

Wejście do Luwru otwarte. Gotowi. Do biegu. Start! I ruszyli wszyscy szturmem. Ponieważ to moja pierwsza wizyta w mieście (nie) miłości dlatego zastanawiam się, gdzie wszyscy tak biegną? O co chodzi? Idę zobaczyć gdzie się tak śpieszy tym wszystkim miłośnikom sztuki, którzy nie zwracają uwagi nawet na inne eksponaty. Po pokonaniu niemałej ilości schodów w pogoni za tłumem, w kolejnej już sali, za pancerną obudową obrazu, wszystko staje się jasne. Kto pierwszy do selfie z Giocondą? Jedna para, która zajęła najdogodniejsze miejsce przy barierce, robi sobie telefonem już drugie selfie, tłum za nimi daje znać o sobie…

…reszta sal uśpiona jakby nie było tu nikogo, jakby czas się zatrzymał. Można delektować się sztuką, przyjrzeć się dokładnie eksponatom, obejść je dookoła. Cisza i spokój. Odniosłam wrażenie, że Ci ludzie biegnący tylko do tego jednego obrazu zaraz później wyszli z Luwru, nie zatrzymując się nawet na chwilę przy innych dziełach. Cóż chyba mamy takie czasy…

Naciągacze

Wygląda to bardzo profesjonalnie, zazwyczaj idą dwie osoby ze sobą wyposażone w te same akcesoria, gdzieś w oddali widzisz następne osoby z takim samym zestawem akcesoriów. Myślisz, że to fundacja zbiera datki na szczytny cel. Niestety, całość ogólnie wygląda na dobrze zorganizowaną akcję charytatywną, ale nią nie jest. Proszą o małe kwoty, ale to nie żadna fundacja. To zwykli naciągacze. Policja walczy z pseudo wolontariuszami, zabiera im kartki, długopisy, spisuje, jeśli uciekają to gonią ich. Tak to wygląda w praktyce. Upatrzyli sobie bardzo dobry punkt na zbiórkę pieniędzy. Nieświadomi turyści pod główną atrakcją miasta przecież zawsze będą i zawsze trafi się ktoś, kto coś wrzuci.

Wszechobecne zmęczenie

Nie mam pojęcia, dlaczego, ale czułam się w Paryżu przytłoczona, zmęczona, jak nie ja, która zawsze chce wszystko zobaczyć, czułam się tam po prostu dziwnie. Atmosfera tego miasta, przez co i ogóle samopoczucie jest przytłaczające. Mimo słońca, kwiatów, wiosny, dzięki której czujemy energię wstępującą w nas, nie poczułam zupełnie nic. Chemii, pomiędzy mną a miastem nie było. Nie zaiskrzyło. Przez cały pobyt czułam się fatalnie, dlatego mogę powiedzieć, że Paryż przejazdem tak, ale nie świadomie drugi raz.

paryż

P.S. Paryż – miasto które polecasz i uwielbiasz? Czy może miasto do którego nie chcesz wracać? Czy słusznie jest kreowane jako Miasto Miłości? Syndrom paryski – mit czy prawda? Podziel się ze mną swoją opinią w komentarzach!

2 comments Add yours
  1. Paryż – miasto w którym ostatnio dużo się dzieje z tego co słyszałem samoloty latają tam tylko z
    40 % obłożeniem pokładowym więc pewnie ludzie za specjalnie lata tam nie chca, rok temu jak tam byłem z żoneczka to metro bylo strasznie smierdzce 🙁 ale jak się opuszczało centrum to można było odetchnac. Jeżeli ktoś się zdecyduje polecam wykupić karnet 6 dniowy na muzea opłaca się i jest czas na zwiedzanie. 🙂
    A teraz pozytyw dla Paryża miasto samo w sobie jest piękne warto zwiedzic, zakup biletu tygodniowego na 1-5 zona(stref) też się przyda
    PS. czemu tak mało fotek z Paryża ?

    1. Hej! Fajnie że napisałeś o karnecie – to prawda opłaca się go kupić. Okolice Paryża muszą być ładne – mnie samo miasto nie przekonało niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge