Lodowa laguna Jökulsárlón.

Dzień wcześniej przewodnik opowiadający o historii Islandii wspominał o tym, że 2017 rok jest rekordowym rokiem, jeśli chodzi o liczbę przyjeżdżających na Islandię, a turystyka staje się ważnym źródłem dochodu dla islandzkiej gospodarki. Nie bardzo wierzyłam w słowa przewodnika. Przecież dookoła było pusto. To było wczoraj. Wybierając się na południe wyspy ku lagunie Jökulsárlón, przekonuję się bardzo szybko o słuszności słów wypowiadanych przez przewodnika. Na krajowej drodze nr 1 co chwilę mijają nas samochody, tuż przy głównych atrakcjach jest jakby więcej samochodów i autokarów i co chwilę dojeżdżają nowi zainteresowani.

Południe wyspy słynie z wodospadów, formacji skalnych, wysepek, lodowców, u których stóp leżą niezwykłe jeziora czy plaż z czarnym piaskiem jak np. Reynisfjara. W tym rejonie znajduje się popularny wulkan Eyjafjallajökull, którego erupcja w kwietniu 2010 roku sparaliżowała ruch lotniczy nad Europą. Do atrakcji południa wyspy należy wrak amerykańskiego samolotu wojskowego „Dakota”, który rozbił się w 1973 roku nieopodal miejscowości Vik.

Wodospad Skógafoss to obowiązkowy przystanek dla przemierzających południe Islandii i jeden z popularniejszych wodospadów południa. W grudniu prezentuje się niezwykle pięknie otoczony soplami lodu. Patrząc na zimowy Skógafoss, przychodzi na myśl legenda o ukrytym skarbie. Þrasi Þórólfsson, wiking, ukrył za wodospadem skrzynię pełną skarbów. Wieść o skarbie rozprzestrzeniła się szybko, wielu próbowało swych sił w odnalezieniu skarbu, ale tylko jednemu śmiałkowi się to udało. Niestety, jak to bywa ze skarbami, ten był zbyt ciężki, by go unieść. Szczęśliwiec, który odnalazł skarb, zdołał oderwać jedynie rączkę od skrzyni.

Największa atrakcja południa, lodowe jezioro Jökulsárlón.

Zdecydowanie największą atrakcją południa Islandii są polodowcowe jeziora: FjallsarlonBreidarlon i Jökulsárlón. Najbardziej znanym jeziorem i najczęściej odwiedzanym jest Jökulsárlón, zwany także laguną.

Jezioro Jökulsárlón znajduje się na końcu jęzora lodowca Breiðamerkurjökull, który jest częścią największego w Europie lodowca Vatnajökull. Lodowiec za czasów pierwszych osadników na Islandii znajdował się około 20 km dalej na północ od obecnej lokalizacji, podczas trwania Małej Epoki Lodowej Breiðamerkurjökull zwiększył się o około 1 km, a kiedy temperatura wzrosła jęzor lodowca gwałtownie zaczął się cofać, pozostawiając po sobie głębokie wąwozy, które napełniały się stopioną wodą i odłamkami lodu. Tak powstało, niedawno, bo 60 lat temu, jezioro Jökulsárlón.

Od tego czasu nieustannie od lodowca odrywają się bloki lodu, dryfując po jeziorze, zmniejszają swą objętość i wpadają wprost do oceanu. Obecnie jezioro Jökulsárlón jest najgłębszym jeziorem na Islandii, w ciągu najbliższych lat jego objętość się powiększy, co może być zagrożeniem dla drogi krajowej nr 1.

Lodowa laguna Jökulsárlón w grudniu.

Przed nami most. Ten most, z którego od razu skręcimy w lewo do największej atrakcji południa laguny Jökulsárlón. Długo przed przyjazdem na Islandię wiedziałam, że chcę zobaczyć lagunę z dryfującymi ku morzu odłamkami lodu i nie przerażała mnie odległość od Reykjaviku. Podróż się opłaciła, żadne zdjęcie nie oddaje uroku laguny Jökulsárlón. Nawet w grudniowej depresyjnej poświacie ciężkich chmur, z których lada moment zacznie padać śnieg albo deszcz lodowe bryły zachwycają kształtami i kolorami.

Wysiadając, uważam, by się nie poślizgnąć. Cały obszar dostępny dla turystów przy lagunie Jökulsárlón jest oblodzony, nie jest posypany niczym, co mogłoby pomóc poszukującym najpiękniejszego miejsca do podziwiania panoramy laguny Jökulsárlón, w dotarciu do jej brzegów. Każdy wybiera własną ścieżkę, którą uznaje za najbezpieczniejszą, niestety zdradziecki lód powoduje, że jestem świadkiem wielu upadków. Do elitarnego grona zaliczających upadek po krótkim spacerze po lodowym terenie też dołączam. Obolała, ale zafascynowana widokami docieram do brzegów laguny Jökulsárlón.

Tuż przy dryfujących bryłach lodu znajduje się restauracja, duży parking, małe wzniesienie, z którego można podziwiać w całej okazałości lagunę Jökulsárlón, ścieżka spacerowa wzdłuż jeziora, po drugiej stronie drogi znajduje się plaża z czarnym piaskiem, na której wyrzucane na brzeg odłamki lodu lśnią niczym diamenty, zwana Diamond Beach. W miesiącach letnich organizowane są wycieczki amfibią, która w grudniu stoi obok restauracji i sklepie z pamiątkami.

Na jeziorze Jökulsárlón unosi się więcej lub mniej lodowych formacji, w zależności od pory roku, dzięki temu za każdym razem krajobraz jest inny. Dryfujące bryły lodu mają różne kolory, niektóre zachwycają jasnoniebieskim, niektóre są białe, przezroczyste a niektóre czarne. Czarne odłamki zawierają popiół wulkaniczny sprzed tysięcy lat, a kolor błękitnych odłamków zależy od ilości powietrza uwięzionego w lodzie. Nie małą rolę odgrywa także światło, które potęguje intensywność kolorów.

Niestety w grudniowe dni zmrok zapada szybko, nad potężnymi górami lodowymi niebo robi się coraz bardziej szare, a na parkingu jest coraz mniej autokarów i samochodów. Zapada powoli noc. Czas wracać do Reykjaviku.

 

P.S. Polecam odwiedzić lodową lagunę w grudniu, mimo że dzień szybciej się kończy. Do przeczytania za tydzień 🙂

15 comments Add yours
  1. Wcale nie dziwię się, że Islandia staje się coraz bardziej popularna. Fotografie ukazją jej piękno, a na żywo jej pewnie jeszcze piekeniejsza! Od dłuższego czasu marzy mi się podróż na Islandię, podobno mają też piwne SPA 😀

  2. Jako że zdecydowanie bardziej wolę podróże w ciepłe kraje, takie doświadczenie byłoby dla mnie czymś niesamowicie innym i ekscytującym. 😀 Wodospad naprawdę robi wrażenie.

  3. No faktycznie co raz częściej słyszy się o wyjazdach na Islandię. Pewnie kiedyś ja dołączę do grona. Bryły lodowe o różnych formach musiały robić wrażenie.

    1. Zachęcam do podróży w chłodne i surowe miejsca – niezapomniana przygoda a krajobrazy zniewalające 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge