Liverpool

Pociąg  z Birmingham do Liverpoolu jedzie godzinę czterdzieści, co jakiś czas zatrzymując się na mniejszych, ale uroczych stacjach. Słońce wdziera się do wagonu, mijamy co jakiś czas lasy, pola, łąki, a na nich stada zwierząt hodowlanych. Podróż mija szybko, a ładna pogoda jeszcze bardziej zachęca do odwiedzin miasta Beatlesów.

Wysiadamy na stacji Lime Street, która znajduje się blisko centrum miasta i zaskoczenie – stojąc na schodach dworca widzimy dokładnie panoramę miasta i punkty które chcemy zobaczyć. Zawsze przed podróżą czytam, oglądam dokładnie mapę, wytyczając ścieżki – tym razem byłam zaskoczona odległościami. Punkty, które wydawały mi się odległe od siebie są zlokalizowane blisko siebie, a miasto jest na tyle ładne że nie wiem na czym się skoncentrować i gdzie ruszyć najpierw. Dowodem na to że Liverpool oczarował mnie jest to, iż pierwszy raz zdarzyło mi się być gdzieś i przywieźć  zaledwie kilkanaście ujęć. Przemierzałam ulice Liverpoolu chłonąc wszystko co, znajdowało się wokół a o tym by wyciągnąć aparat przypomniałam sobie na Dokach Alberta i na Wieży Widokowej – i właśnie z niej mam najwięcej zdjęć miasta.Spacer ulicami tego miasta jest niesamowicie przyjemny, bardzo dobrze oznaczone punkty, zabytki czy popularniejsze dzielnice, pełno kwiatów wzdłuż ulic, mnóstwo barwnych restauracji, budynków, które przyciągają wzrok, wszytsko to sprawia że Liverpool wydaje się być idealnie zorganizowanym miastem.

Słońce niestety schowało się za chmurami, ale nie przeszkadzało to w naszym spacerze po mieście. Miasto jest czyste, przyjemne w zwiedzaniu, stąd blisko do plaż, a ludzie są bardzo uprzejmi i chętni do pomocy. I mimo że Liverpool przywitał nas zepsutym systemem do kupna biletów komunikacji miejskiej (był nam potrzebny, ponieważ chciałam odwiedzić plażę w Crosby), to zostanie ono moim faworytem jeśli chodzi o odwiedzone miasta.

liverpool
Widok na Liverpool od strony promenady przy Dokach Alberta.
rzeka-liverpool
Moda na zawieszanie kłódek przy rzekach wciąż aktualna.
deptak-liverpool
Główny deptak przy Dokach Alberta.
owco-banany
Potomkowie Superlambananas, czyli owco – banany 😉
prom-liverpool
Prom Mersey Ferry.
wesole-miasteczko
Wesołe miasteczko dla najmłodszych.
liverpool-ulica
Ruszamy w stronę najsłynniejszej ulicy – Mathew Street, ale o niej przeczytacie w następnym wpisie 🙂

 

18 comments Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge