Kulinarna podróż po Tromsø, czyli co zjeść na dalekiej północy.

Czyste norweskie wody, rozległe lasy, nieskażona przyroda i łagodny klimat Tromsø powodują, że każdy składnik, który ląduje na talerzu, pachnie świeżością, a w smaku nie przypomina produktów, które spożywamy na co dzień. Kulinarna podróż po Tromsø gwarantuje, że kubki smakowe będą tańczyć z rozkoszy, a każdy kęs będzie niesamowitą przygodą, za którą będzie się tęsknić. Norweska kuchnia zasługuje, by jej skosztować i delektować się znanymi smakami na nowo, odkrywając lokalne skarby przyrody. Delikatne, świeże i aromatyczne ryby, warzywa czy mięso powodują, że smak dalekiej północy zapamiętam na długo.

Zupa rybna.

Przede mną stoi talerz z zupą rybną. Aromat, jaki się unosi znad talerza, powoduje, że pragnę jak najszybciej skosztować specjału serwowanego w Tromsø. Pierwsza łyżka i już wiem, że lepszej zupy rybnej nie jadłam. Kremowa, aksamitna, delikatna w smaku, ale z lekką nutką pikanterii. Pycha! Rozgrzewa i syci. Kawałki dorsza, łososia rozpływają się w ustach. Choć podawana z chlebem i masłem, wolę delektować się tylko jej smakiem.

Zupa z krabów.

Charakterystyczny ostry smak zupy znika, kiedy próbuję delikatnego mięsa z krabów. W mojej głowie krążą zupełnie sprzeczne myśli. Smaczna czy niesmaczna? Pikantna, ale kremowa. Specyficzny gorzki smak i przepyszne, delikatne, białe mięsko sprawiają, że na długi czas zapamiętam niespotykany smak zupy.

Krab, krewetki i warzywa.

Na samym dole talerza leżą ostre papryczki, później dobrze przyprawione warzywa, a na nich starannie poukładane krewetki, które przykrywają rozdzielone na pół szczypce kraba. Wszystkie składniki polane suto oliwą z oliwek. By załagodzić ostry smak, sięgam po pieczywo. Bez niego się nie obejdzie. Ostre, wyraziste w smaku danie szybko zaspokaja pierwszy głód.

Smaczny renifer.

Do Tromsø przyjechałam z nastawieniem, że muszę spróbować mięsa z renifera. Dokładnie ugniecione ziemniaki, które tworzą podstawę dania, smakują wyśmienicie z ostrym sosem, w którym znajdują się kawałki renifera i grzybów. Całość otacza lekka i nadająca barwy daniu żurawina, która idealnie komponuje się smakowo z całym daniem. Mięsa z renifera warto spróbować, jest chude i wyśmienite.

Stek z wieloryba.

Przed podaniem steku z wieloryba kelner mnie ostrzegał, że zbyt dobrze przysmażone mięso nie będzie zbyt apetyczne i może mi nie smakować. Niestety nie lubię widoku krwi w daniu, które będę jeść, więc poprosiłam, żeby nie było zbyt dobrze wypieczone, ale żeby nie było krwi na talerzu. Kelner na mnie spojrzał z obawą i zniknął za barem.

Stek z wieloryba wylądował przede mną. Przez pierwszych kilka sekund zamarłam wpatrzona w danie. Zastanawiałam się nad interpretacją podanego dania. Mięso położone na grzybach, widelec wbity w ziemniaka, niczym harpun odłożony po polowaniu a dookoła mięsa rozlany czerwony sos, niczym krew oblewająca zabitego wieloryba. Poczułam się nieswojo. Po kilku sekundach stwierdziłam, że trzeba skosztować mięsa z wieloryba, w końcu przecież tak bardzo chciałam spróbować dania z wieloryba.

Pierwszy kęs i od razu wiedziałam, że jednak kelner miał rację. Być może bardziej krwisty stek byłby lepszy w smaku, jednak dobrze przypieczone mięso do najsmaczniejszych nie należało i nie przypominało w smaku żadnej z ryb, bliżej było mu do czegoś pomiędzy wątróbką a wołowiną. Czerwony sos z wina, który oblewał stek, nadawał lepszego smaku mięsu, ale i tak każdy kęs był wmuszaniem w siebie dania. Nigdy więcej dań z wieloryba.

Sztokfisz, czyli Bacalao w Tromsø.

W Norwegii mięso i ryby przyrządza się na wiele sposobów. Tradycyjne metody konserwacji mięsa to suszenie, wędzenie i solenie. Będąc na dalekiej północy, zdecydowałam się na spróbowanie nie solonego, suszonego na słońcu dorsza, czyli tzw. Sztokfisz, z którego przygotowuje się narodową potrawę Portugalii – Bacalau, a która w Norwegii jest także bardzo popularna. W czasie II wojny świtowej Bacalao było podstawą w żywieniu wielu Norwegów.

Podstawą potrawy jest suszony dorsz, ziemniaki, cebula, oliwa z oliwek, papryka. W moim daniu dodatkowo znalazłam czarne oliwki. Całość tworzy niespotykany smak, każdy kęs przeżuwam bardzo dokładnie i zastanawiam się nad jego smakiem. Zaspokajające głód, dodające energii danie nie wywiera na mnie jednak takiego wrażenia jak np. tutejsza zupa rybna. Norweskie Bacalao jest po prostu smaczne i bardzo pożywne.

Boknafisk.

Boknafisk to także suszona wersja dorsza. Płaty dorsza wywiesza się na suszenie w miesiącach zimowych. Można je suszyć z dodatkiem soli lub bez. Smak Boknafisk zależy od czasu suszenia. Płaty ryb wywieszone na stojakach lub ścianach a słońce i wiatr sprawiają, że płaty schną. Zazwyczaj płaty potrzebują od jednego tygodnia do dwóch, by wyschnąć z zewnątrz, a w środku pozostają jeszcze miękkie.

Kiedy danie wylądowało przede mną, wyraźnie poczułam, że na obiad jem rybę. Zapach, który bardzo szybko się rozprzestrzenił, przyciągnął wzrok innych zamawiających. Ryba rzeczywiście z zewnątrz jest sucha, a wewnątrz miękka. Boknafisk podany jest z białym gęstym sosem, marchewką, boczkiem i ziemniakami. Danie, mimo że wydające specyficzny zapach, jest bardzo smaczne.

Łosoś, król norweskich wód.

Bardzo rzadko przygotowuję łososia w domu. Najbardziej drażni mnie jego specyficzny smak. Będąc w Tromsø, zdecydowałam się na spróbowanie tutejszego specjału. Już po pierwszym kęsie jestem totalnie zaskoczona, tym jak łosoś smakuje. Delikatny niezbyt nachalny smak różowej ryby, przyjemny zapach i idealnie przyprawione, lekko wilgotne mięso sprawiają, że chętnie zabrałabym do domu kilka opakowań łososia. Zdecydowanie norweski łosoś różni się w smaku od tego kupowanego u nas w kraju. Polecam spróbować, by przekonać się, jak naprawdę powinien smakować łosoś. Norweski łosoś jest przepyszny!

Co warto kupić w sklepie?

Słodycze norweskie mają specyficzny smak. Nie są aż tak słodkie, ale z przyjemnością można skonsumować lokalne pyszności. Wafelki Kvikk Lunsj, w smaku przypominają wafelki WW. Bułka z budyniem oblana masą z wiórków kokosowych leżała obok pieczywa kusiła mnie, by jej spróbować, przyznaję smak także nieco zaskakujący, ale warto spróbować choć raz. Polecam za to chrupkie pieczywo o nazwie Knekkebrod, mocno sezamowe, odrobinę solone i przepyszne. Ciekawą pamiątką jest także kabanos z renifera, jest bardzo smaczny, i żałuję, że wzięłam tylko jeden. Ciekawym odkryciem był serek wiejski o smaku waniliowym, do tej pory zastanawiam się, czy był smaczny, czy raczej nie podbił moich kubków smakowych. Kawosze będą wniebowzięci, kawę Norwegowie kochają i w sklepach są przeróżne jej odmiany w całych ziarenkach. Liczne kawiarnie zaspokoją nie jednego wielbiciela świeżej i pachnącej kawy. Dla lubiących piwo, tutejsze podobno jest bardzo dobre i wytwarzane z wody lodowca. Mnie spodobały się opakowania z misiem polarnym ;)

Które miejsca polecam na spotkanie z kulinarną przygodą w Tromsø?

Tak naprawdę jadłam w trzech lokalach, z czego najbardziej smakowały mi dania z bistro Kaia. Lokalna kuchnia, bardzo miła atmosfera w środku, dużo miejsca i przede wszystkim Norwegowie, którzy przychodzili na obiad z rodziną, ze znajomymi czy pary na romantyczną kolację. Język norweski otaczał mnie z każdej strony, a skoro mieszkańcy lubią to miejsce, to musi być pysznie. I było. Polecam!

Drugim miejscem, które polecam, jest Sushi Point. Jestem w Tromsø a Tromsø jest w Norwegii, a Norwegia jest znana z przepysznych, świeżych ryb, więc musiałam wybrać się na sushi. W Sushi Point można zjeść na miejscu. Ja korzystałam z opcji na wynos. Bardzo podobało mi się to, że samemu można było komponować własne zestawy, wybierając ulubione kawałki. Ceny nie wygórowane, a sushi przepyszne. Nie zdążyłam niestety zrobić zdjęcia – tak smaczne było ;)

Dla wielbicieli kawy i słodkości polecam najstarszą kawiarenkę w TromsøAunegården. Poniżej zdjęcie Raketten, czyli najlepszy i najmniejszy arktyczny fast food. Budka z kiełbaskami została wybudowana w 1911 roku. Ciekawa alternatywa, by zaspokoić mały głód.

PS. Zdjęcie główne pochodzi z Pixabay.

30 comments Add yours
  1. Na pewno spróbowałabym renifera. Owoce morza też, bo uwielbiam te wszystkie kraby i krewetki. Zrezygnowałabym tylko z zupy rybnej, bo nikt mnie nigdy do żadnej nie przekona (uraz z dzieciństwa chya 😉 )
    Widac, że dania sa konkretne i dosc duże porcje. Po zimnych spacerach, trzeba sobie porzdnie doładowac energię 😉

    1. O tak gorące posiłki to moim zdaniem przymus w Norwegii jesli zwiedza się ją zimą, wiatr jest naprawdę silny i potrafi wyziębić organizm, dlatego warto zjeść coś gorącego. 🙂 A zupa rybna przepyszna! Ja łososia nie lubię, a tu się skusiłam i nie żałowałam. 🙂 Warto czasem sie przełamać 🙂

    1. Nie jestem weganką ani wegetarianką, będąc w Tromso chciałam posmakować jak największej ilości potraw wywodzących się z lokalnej kuchni, więc siłą rzeczy nie szukałam tego typu jedzenia. W Tromso jest mnóstwo restauracji,barów i innych prztulnych miejsc w którch zapewne można znaleźć coś pasującego dla własnego podniebienia.

  2. Aż w brzuchu mi zaczęło burczeć 😉 Wydawać by się mogło, że kuchnia Norwegii nie może zaoferować niczego specjalnego, a tu proszę… Pamiętam nasz pobyt w Stavanger – tak różnorodnych i pysznie przygotowanych śniadań bogatych w różne ryby nigdzie indziej nie jadłam. Ale renifera i wieloryba do tej pory nie miałam okazji spróbować. Znaczy jakiś tam % renifera był w kupionej w sklepie wędlinie, ale jednak to nie to. Wieloryba może zamówię już za 2 tygodnie na Islandii – ciekawe, czy będę miała podobne odczucia 🙂

    1. Norweskich potraw warto spróbować, są przepyszne, szczególnie ryby przyrządzane na wiele sposobów są warte spróbowania. Powodzenia na Islandii 🙂

  3. Fascynuje mnie północ Europy, wspaniała architektura, swietna literatura a do tego dosyc trudne warunki zycia – dlugie zimy. Jedzenie równiez jest tam bardzo zwiazane z tym, co jest dostepne do upolowania i co jest w stanie przetrwac zimowe miesiace, co nie znaczy, ze nie jest dobre 🙂

    Co do suszonych ryb dorszowatych (czy jakkolwiek się ten gatunek nazywa, ale wiem, że nie chodzi tylko i wyłacznie o dorsza) – w Wenecji bardzo popularnym daniem jest baccala con polenta, która (baccala) była sprowadzana do Wenecji własnie z północy Europy 🙂

    1. O proszę nie wiedziałam że w Wenecji także są popularne suszone ryby 🙂 Co do potraw serwowanych w Tromso – składniki lokalne, potrawy proste w przygotowaniu ale bardzo smaczne i pożywne, pomagają rozgrzać się podczas zimowych dni. W takich warunkach o to własnie chodzi.

  4. Bardzo udana kulinarna przygoda. Wszystko wyglada niezwykle smakowicie. Największa ochotę miałabym na łososia. Przepraszam za literówki, ale klawiatura odmówiła mi współpracy.

    1. Nie szukałam miejsc w których podają takie potrawy, bo ani weganką ani wegetarianką nie jestem, ale w Tromso jest mnóstwo knajpek więc na pewno dla smakoszy kuchni bez mięsnej też coś się znajdzie 😉

  5. Uwielbiam czytać o takich kulinarnych podróżach 🙂
    Co prawda chyba nie odważyłabym się na renifera i wieloryba, ale na zupę rybną i łososia bardzo chętnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge