Wywiad: Jak pisać bloga podróżniczego?

Zakładając bloga, szukałam w naszym, polskim Internecie informacji o tym jak powinien wyglądać blog idealny. Interesowało mnie także, jak wygląda prowadzenie bloga o podróżach od podszewki, co skłoniło znanych i lubianych blogerów do założenia swoich stron, na których od lat dzielą się swoimi przeżyciami z podróży. Niestety, nie znalazłam satysfakcjonującego artykułu na ten temat w całej polskiej blogosferze, dlatego zaryzykowałam i wysłałam do moich ulubionych blogerów kilka pytań odnośnie samego prowadzenia bloga. Jako że dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, bardzo ucieszyły mnie odpowiedzi od największych sław naszej podróżniczej blogosfery. Z radością prezentuję Wam – wyczerpujący wywiad z pięcioma znanymi i lubianymi blogerami podróżniczymi.

Ewa Serwicka prowadzi bloga www.dalekoniedaleko.pl. Pracując jako rezydentka biura podróży ma szanse poznawać odwiedzane kraje z zupełnie innej perspektywy. Życie codzienne w odległych krajach uczy, inspiruje, ale także zmienia nabyte przyzwyczajenia Ewy. Podróże dają jej mnóstwo satysfakcji i radości. Blog Daleko Niedaleko to prawdziwa kopalnia wiedzy o odległych zakątkach. Ewa świetnie opisuje swoje podróże, jest natchnieniem i inspiracją dla innych, o czym można przekonać się czytając komentarze.  

Aleksandra Bogusławska pisze bloga duze-podroze.pl już od siedmiu lat. Motywacją do prowadzenia bloga są jej czytelnicy. Wszystkie podróże planuje sama. Pracuje zdalnie, dzięki czemu od roku stale jest w podróży. Zdjęcia na blogu Aleksandry, przenoszą nas w zupełnie inny świat, ukazując wspaniale uchwycone chwile. Jej fotografie są magiczne. Odwiedziny na blogu Aleksandry to niesamowita przygoda.

Agnieszka Kuczyńska jest autorką bloga cale-zycie-w-podrozy.blogspot.co.uk. Blog powstał w 2010 roku.  Jej pasją jest pisanie. Czytelnicy doceniają pracę, jaką wkłada w prowadzenie bloga. Teksty które odznaczają się lekkością pióra, ciepłem, pozytywnym nastawieniem, przyciągają jak magnes czytelników, spragnionych autentycznych opisów miejsc. Emocje i przeżycia Agnieszki opisane w niezwykły sposób, sprawiają że przenosimy się w zupełnie inny wymiar podróży.

Marcin Wesołowski autor strony o podróżach www.wojazer.co. Marcin i jego żona Magdalena podróżują optymalnie i świadomie. Marcin w podróży poszukuje historii, opowiadań, które może później przekazać czytelnikom. Jego teksty skłaniają do refleksji. Blog który prowadzi, to nie tylko świetne opowiadania, ale także rewelacyjna fotografia. Wchodząc na bloga Marcina podróże poznajemy zupełnie z innej strony.

Asia i Kondi prowadzą razem bloga btth.pl od  2009 roku. Pracując, znajdują czas na odkrywanie nowych miejsc na świecie. Zakochani w Japonii, w tym roku jadą tam już szósty raz. Opowiadają z pasją o swoich podróżach, przeżyciach, doświadczeniach. Na blogu znajdziemy także opisy podróży literackich, kulinarnych i filmowych. Każdy wpis dostarczy nam niezapomnianej dawki emocji, sprawi że chcielibyśmy pojechać we wszystkie opisane przez nich miejsca.

Jak wyglądały Wasze początki w blogowaniu?

Ewa Serwicka: Nie pamiętam, tak dawno to było 🙂 A tak na poważnie, to któregoś dnia przyszło mi do głowy, że chciałabym spisywać gdzieś to, co przeżyłam w czasie podróży. Na pierwszy wyjazd do Indii w 2008 roku zabrałam zeszyt i prowadziłam dziennik. Potem wrzuciłam to wszystko do Internetu razem ze zdjęciami, by pokazać znajomym. I co jakiś czas dorzucałam nowe posty. Dwa lata później, jadąc do Tajlandii, uznałam, że dobrym pomysłem jest prowadzenie bloga na bieżąco z wyjazdu, by znajomi i rodzina wiedzieli, co się u mnie dzieje. I tak się to zaczęło na dobre.

Aleksandra Bogusławska: Bloguję już od 7 lat. Zaczęłam wtedy podróżować stopem i znajomi byli zaciekawieni jak moje podróże wyglądają. Nie chciałam opowiadać wszystkiego po kilka razy, więc założyłam bloga 😉 Blog też spełniał funkcję pamiętnika, mogłam przypomnieć sobie gdzie byłam i co widziałam.

Agnieszka Kuczyńska: Ponurą zimą 2010 roku poleciałam na kilka dni do Porto. To był cudowny wyjazd. W drodze powrotnej myślałam o tym, że wiele szczegółów zapominam, a wspomnienia szybko bledną, więc może warto spróbować zatrzymać je na dłużej? Mogłam oczywiście pisać do szuflady, ale uznałam, że fajnie będzie dzielić się zdjęciami i opowieściami również z bliskimi. Tak się zaczęło, ponad 6 lat temu i trwa do dziś.

Marcin Wesołowski: Nie mogę powiedzieć, że założyłem bloga po to, by rodzina mogła śledzić moje podróże. Nie założyłem nawet bloga, gdy kilka lat temu wyprowadziłem się do Chin i tam zamieszkałem. Po powrocie z Chin podróżowałem przez następne lata, gdy nagle przyszła mi do głowy myśl, żeby zacząć o tym pisać, aby nie zapomnieć. To był chyba ten prawdziwy początek – chwila, w której stwierdziłem, że kiedyś zacznę zapominać to, co usłyszałem, co widziałem, co przeżyłem.

Asia i Kondi: Zaczęliśmy blogować o podróżach w 2009 roku. Wraz z pierwszą podróżą do Azji Południowej, do Indii. Chcieliśmy raportować o naszej wyprawie do rodziny i znajomych. Dopiero potem się to przerodziło w pasję. Zresztą takie początki ma większość blogów o podróżowaniu.

A jak wtedy wyglądało blogowanie? Kondi napisał cały artykuł na ten temat (Jestem blogerem). Prawda jest taka, że nigdy nie brakowało nam tematów do pisania – zwłaszcza mnie, jestem z natury gadułą, brakowało raczej czasu. I to się w sumie nie zmieniło do dzisiaj. Natomiast wtedy nie było łatwo technicznie. Internet nie był powszechny, zresztą w większości przypadków Internet szedł wtedy po kablu telefonicznym – mało kto miał tzw. „sztywne” łącze, nie wspominając o wifi. Łącza były wolne, zresztą często zrywało łączność, miejsca na serwerach było niewiele, przeglądarki i komputery miały mało pamięci, zatem zdjęcia trzeba było zmniejszać do wielkości znaczka pocztowego lub w ogóle z nich rezygnować. A wpis z podróży bez zdjęć wiele traci.

Skąd braliście pomysły na wpisy na bloga podróżniczego? Co Was inspiruje?

Ewa Serwicka: Świat mnie inspiruje! Jest piękny, więc zachęca, by dzielić się swoimi wrażeniami z innymi

Aleksandra Bogusławska: Pomysły biorę oczywiście ze swoich podróży, od roku stale jestem w drodze i żyję na walizkach. Czytam też książki podróżnicze i zagraniczne blogi żeby zobaczyć jak inni opisują podróże.

Myślę, że przy pisaniu bloga podróżniczego łatwo o pomysły, po prostu chce się opowiedzieć innym o swoich przeżyciach, pomóc zaplanować wyjazd, zainspirować, przekazać coś ważnego.

Agnieszka Kuczyńska: Pomysły pojawiają się same. Patrzę na jakieś miejsce i już wiem, co chcę o nim napisać. Jestem gdzieś i w głowie pojawia się wizja wpisu. Są wpisy, które powstały w następstwie fascynującej rozmowy, po obejrzeniu ciekawego filmu, usłyszeniu piosenki, która przywołała ciepłe wspomnienia czy zobaczeniu ładnego zdjęcia. Moja blogowa koleżanka Yba robiła zawsze piękne kolaże ze zdjęć, była dla mnie wielką inspiracją i długo się uczyłam na jej przykładzie robić własne. Ostatnio po raz pierwszy napisałam o ludziach, których poznałam w podróży, a zainspirowała mnie do tego Nadia vs the World, opowiadając o swoich spotkaniach, bo bardzo mnie one poruszyły. Czasem są to po prostu emocje związane z jakimś wydarzeniem (np. gdy zostałam okradziona w Brukseli). Niektóre posty powstają „na zamówienie” Czytelników – zadają oni często podobne pytania dotyczące różnych miejsc, więc dobrze mieć na blogu gotową odpowiedź. Wszystko może być inspiracją, trzeba tylko być uważnym.

Marcin Wesołowski: Pomysły pojawiają się same, albo pomagamy sobie w ich szukaniu. Na początku mojego blogowania zajmowałem się pisaniem po prostu, o miejscach, do których dotarłem. Prosty schemat „przyjechałem, zobaczyłem, informacje praktyczne”. Każdy, kto rozpoczyna przygodę z blogowaniem, wkracza na pewną ścieżkę rozwoju i prawie nigdy nie jest tak, że w chwili napisania pierwszego artykułu, jest on chodzącym ideałem.

Wracając do pomysłów. Gdy zrozumiałem co i jak chcę pisać, jedyne, co musiałem robić to myśleć za czym, za jaką historią jadę. A jeśli nie jechałem za historią, historia pojawiała się sama. Jak wtedy, gdy Magdalena, moja żona, znalazła pewną mapę w kawiarni na azorskiej wyspie Sao Miguel. Była to mapa planowanego tramwaju, który miał jeździć po wyspie, jednak nigdy nie powstał. I tak znalazłem swoja historię, od której zacząłem opowieść o Azorach.

Co mnie inspiruje? To trudne pytanie. Cokolwiek. Może mnie nic nie inspirować a chwilę później zobaczę film, który sprawi, że mam ochotę zaraz, jutro, albo w weekend, znaleźć się w Rzymie czy jakimkolwiek innym miejscu.

Asia i Kondi: Pomysłów nie musieliśmy nigdy szukać na siłę. Większość wpisów to relacje z naszych podróży, pozostałe to albo impresje na temat kultury odwiedzanych krajów – piszemy sporo o azjatyckim kinie, literaturze, kulinariach, albo wpisy tzw. poradnikowe „jak zorganizować wyjazd do…” z poradami praktycznymi. Tych ostatnich wcześniej nie było na blogu – są wynikiem licznych zapytań czytelników o szczegóły naszych wyjazdów. Zwłaszcza wielokrotnych wypraw do Japonii, która wielu ludzi przeraża egzotyką – boją się, że sobie nie poradzą na miejscu bez znajomości języka japońskiego. Satoshi, nasz znajomy z Tokio, śmieje się, że odkąd zaczęliśmy pisać o Japonii, przyjeżdża tam znacznie więcej Polaków. 😉

Co do relacji z podróży… Staramy się jeździć po świecie jak najwięcej – podróżom poświęcamy w zasadzie każdą chwilę i oszczędności. To powoduje, że nie jesteśmy w stanie opisać wszystkich miejsc, które odwiedziliśmy, każdej przygody, którą przeżyliśmy. Kiedyś na wyjazdach ślęczałam po nocach na jetlagu, by pisać z drogi. Teraz rzadko tak robię. Za to dużo skrawków przeżyć wraz ze zdjęciami wrzucamy na Facebooka (kiedyś nie było takiej możliwości), który stał się przedłużeniem naszego bloga. Dopiero po powrocie piszę dłuższe artykuły. Lub nie, bo przepakowujemy się i jedziemy w dalszą drogę, w inne miejsce. W notatniku mam prawie 200 szkiców i rozpoczętych artykułów, a wiele przygód nawet w zarysie nie zostało spisanych. Gdybyśmy przestali teraz podróżować z jakiegoś powodu, to mam wrażenie, że materiału na opowieści starczyłoby nam na 2-3 lata.

Co Nas inspiruje? Mam ochotę odpowiedzieć krótko: świat. Zwłaszcza przyroda, najlepiej ta nietknięta ludzką ręką, ale też kuchnia odwiedzanych przez nas krajów (zastanawiamy się nad zmianą opisu bloga z „przygodowego” na „przygodowo-kulinarny”). Kondiego pasjonują ludzie – robi fantastyczne zdjęcia ludzi, a mnie także z racji wykształcenia – budownictwo i architektura.

Ile czasu przeznaczacie na pisanie bloga?

Ewa Serwicka: Samo napisanie jednego artykułu to kilka godzin. Choć czasem, jak mam dobre natchnienie i myśli składają się same, to może być i godzina-półtorej. Ale do tego dochodzi jeszcze sprawdzenie wszystkich faktów czy dat (nie zawsze będąc w podróży jestem w stanie wszystko spamiętać od razu), wybór i obróbka zdjęć, wpisanie tego wszystkiego do komputera (posty piszę tradycyjnie, na kartce papieru długopisem i dopiero potem przepisuję), ładne ułożenie, opublikowanie… Jednym słowem – dużo 🙂

Aleksandra Bogusławska: Na samo pisanie zaskakująco mało, średnio koło 2 godzin dziennie. Do tego jednak dochodzi obrabianie zdjęć i dodawanie ich do postów, wrzucanie linków i fotografii na social media, odpisywanie na komentarze i maile. Myślę, że praca nad blogiem zajmuje mi koło 6 do 8 godzin dziennie.

Agnieszka Kuczyńska: Bardzo różnie. W zależności od wpisu poświęcam na niego od 2h (wraz z przygotowaniem zdjęć) do nawet kilku dni, gdy są to szczegółowe artykuły z dużą ilością praktycznej wiedzy. Ponieważ ważna jest dla mnie poprawność stylistyczna i ortograficzna, czasami samo sprawdzanie i poprawki zajmują więcej czasu niż pisanie. Publikuję 1-2 razy w tygodniu, staram się, żeby nie było to mniej niż 6 wpisów miesięcznie. Do tego dochodzi prowadzenie fanpejdża na Facebooku, konta na Instagramie, odpisywanie na wiadomości i maile oraz zbieranie materiałów do wpisów (chociażby robienie zdjęć). Wychodzi pewnie praca na 3/4 etatu 🙂

Marcin Wesołowski: Dużo. Choć paradoksalnie teksty nie pojawiają się często. Wynika to z tego, że każdy dobry podróżniczy tekst to godziny spędzone na czytaniu, na wyjeździe, na studiowaniu, poznawaniu miejsca. Nie jestem jednak pełnoetatowym blogerem. Na co dzień kieruję krakowska firmą, która zatrudnia trochę osób, więc staram się odpowiednio ustawiać priorytety. Moja praca i mój zawód na pierwszym miejscu, moje życie prywatne na drugim, na trzecim dopiero pisanie, tak wygląda podział czasowy. Jeśli miałbym obstawiać ile czasu zajmuje bycie blogerem w takim wymiarze, powiedziałbym, że to pół etatu.

Asia i Kondi: To w zasadzie dodatkowe pół etatu – kilka godzin dziennie. Ponieważ nasze wpisy to często całe reportaże i fotoreporterze, gdzie oprócz tekstu, który powstaje dosyć szybko i sprawnie, umieszczamy też wiele zdjęć, to ogromną ilość czasu konsumuje selekcja zdjęć (robimy zdjęcia kilkoma aparatami) i ich obróbka, bo chociaż prawie nie ingerujemy w zdjęcia, to należy je wywołać z formatu raw, obrócić/wyprostować (nie chcemy krzywych horyzontów!), czasami przekadrować, osadzić w tekście, opatrzyć komentarzem. To często godziny pracy. Np. teraz powinnam kończyć wpis o wyspie Zamami/Okinawie – jest napisany od kilku miesięcy, a nie mam czasu przygotować do niego zdjęć.

Do tego dochodzi czas na interakcje z czytelnikami – odpowiedzi na komentarze (na blogu, Facebooku, Twitterze, Instagramie, gdzie zresztą pojawiają się dodatkowe treści i zdjęcia), odpowiedzi na maile z zapytaniami o bardzo szczegółowe aspekty podróży; czasami przyjmuję też rolę „indywidualnego supportu online” dla ludzi, którzy są aktualnie w podróży, zwłaszcza po Japonii – pomagam im znaleźć dane miejsca, sprawdzam ceny, zdarzyło mi się nawet wskazać odpowiedni numer miejskiego autobusu, który dojeżdża do pewnego fantastycznego onsenu w Kioto, który kiedyś polecałam.

Ale to, co czyta/ogląda czytelnik, to tylko część pracy. Jest jeszcze layout, czyli storna wizualna, którą w przypadku naszego bloga Byłem tu. Tony Halik. zrobiliśmy sami, a także bardzo wiele pracy związanej z aspektami technicznymi – serwerami, hostingiem, migracją, update engine (silnika) bloga i odpowiednich pluginów (wtyczek) oraz – co bardzo ważne – bezpieczeństwa bloga. Żadnej z tych rzeczy nigdy nie zleciliśmy nikomu.

Zalety prowadzenia bloga?

Ewa Serwicka: Dla mnie najważniejsze są dwie – jedna to to, że dzięki niemu porządkuję swoją własną wiedzę i zachowuję wspomnienia, którymi mogę się dzielić z innymi ludźmi. Druga to taka, że dzięki blogowi poznałam mnóstwo wspaniałych osób, czasem są to inni blogerzy, ale też czytelnicy, którzy piszą do mnie wiadomości, rady i pytania.

Aleksandra Bogusławska: Znajomości z innymi blogerami, miłe komentarze, ciekawe współprace (tzn. wyjazdy). Przede wszystkim jednak poczucie, że się w pełni realizuję. Jestem fotografem, ale zdjęcia to dla mnie “trochę za mało”, bardzo lubię pisać. Blogując, robię jedno i drugie 🙂

Agnieszka Kuczyńska:  Blog jest szansą na realizowanie się w tym, co sprawia nam frajdę. Były takie miesiące, gdy wszystko inne mi się w życiu sypało, a on był azylem, który pozwalał przetrwać. Dzięki niemu mogłam rozwinąć się w pisaniu, które jest moją wielką pasją (widzę ogromną różnicę między tym, co powstawało na początku, a tym co jest dziś), nauczył mnie bardziej kreatywnego myślenia, łączenia różnych myśli i inspiracji w jedną całość. Dzięki niemu wyrobiłam sobie pewne poczucie estetyki, metodą prób i błędów udało mi się odnaleźć ścieżkę, którą chcę iść. Pozwolił mi poznać ludzi, którzy są dziś moimi dobrymi znajomymi, wziąć udział w wielu ciekawych projektach. Jest bezcenną przygodą, a wracanie co jakiś czas do starych wpisów, obserwowanie jaka wtedy byłam i co czułam, sprawia mi wielką przyjemność.

Marcin Wesołowski: Jedną z największych zalet blogowania jest to, że poznaje się ludzi. Często świetnych ludzi, ludzi z którymi człowiek poznaje się lepiej, spotyka, rozmawia, poszerza swoje horyzonty.

Asia i Kondi:  Nie mam pojęcia, jak jest w przypadku blogów o innej tematyce, ale nasz podróżniczy blog to taki trochę dziennik podróży i album zdjęć. To zbiór pięknych wspomnień. Zdarza nam się, że wspomnienia się zacierają (chociaż rodzina się ze mnie śmieje, że mam fenomenalną pamięć, bo zapamiętuję wszystko i że to musi być męczące); zdarza się, że nie pamiętamy, gdzie i kiedy dokładnie wydarzyła się dana przygoda, zapominamy, w którym parku narodowym widzieliśmy buszujące stadami makaki, a w której indyjskiej świątyni spotkaliśmy wyjątkowo miłego buddyjskiego mnicha… Wtedy zaglądamy na bloga i wszystko jest jasne. A jeśli jeszcze ktoś z tych naszych wspomnień skorzysta – zainspiruje się, uśmiechnie do siebie, uwierzy, że świat jest piękny – tym cudowniej. Poprzez bloga poznaliśmy też wielu ciekawych ludzi – z niektórymi utrzymujemy kontakt do dzisiaj, z wieloma znajomość przenieśliśmy do „reala”.Inny pozytywny aspekt prowadzania takiej strony, to wprawki w pisaniu i fotografowaniu. Przez lata staraliśmy się wypracować indywidualny styl, poprawiać warsztat zarówno pisarski, jak i fotograficzny.

Minusy prowadzenia bloga?

Ewa Serwicka: Blog to pochłaniacz czasu. Ale jeśli dla kogoś blogowanie jest pasją, to nie ma co narzekać na to!

Agnieszka Kuczyńska: Blogowanie jest zajęciem czasochłonnym i to jest chyba jego największa wada. Jeśli mamy napięty grafik, wymaga naprawdę dobrej organizacji czasu lub pewnych poświęceń. Dodatkowo, trzeba się cały czas uczyć, dla mnie np. sprawy techniczne są prawdziwym koszmarem.

Marcin Wesołowski: Jestem osobą, która lubi o sobie i o świecie, myśleć w kategoriach pozytywnych. Dlatego też niespecjalnie rozwodzę się nad minusami blogowania. Z doświadczenia wiem jednak, że jeśli człowiek poświęci się temu za bardzo, może stracić na tym jego życie prywatne – rodzina, przyjaciele, najbliżsi. Trzeba zawsze pilnować odpowiedniego balansu.

Asia i Kondi: Jak już powiedzieliśmy – blog konsumuje wiele pracy, ale trzeba też pamiętać o kosztach, które należy ponieść. Oczywiście można prowadzić bloga na darmowej platformie – ale po pierwsze trzeba wtedy pamiętać, że jest się wtedy tylko użytkownikiem platformy o ograniczonych prawach i możliwościach – ograniczone jest miejsce, które przy blogu podróżniczym, na którym publikuje się mnóstwo zdjęć w dobrej jakości, szybko się kończy, po drugie często nie ma większych możliwości w modyfikowaniu kodu bloga, instalowania pluginów, umożliwiających dodawanie niestandardowych funkcjonalności, dopasowania bloga do naszych własnych potrzeb i pomysłu na niego. Jeśli chcemy, aby nasz blog był taki, jaki sobie wymarzyliśmy, trzeba w niego zainwestować pewne środki finansowe – zakup domeny („adresu” bloga), hostingu, a ten kosztuje tym więcej, im bardziej zaawansowany jest nasz blog i im więcej czytelników go odwiedza. Dodatkowo, jeśli nie decyduje się na darmowy layout (projekt graficzny) bloga, a te bywają bardzo ograniczone pod względem funkcji, to należy zapłacić albo za wersję premium, albo za kompletny nowy layout z ewentualnym supportem i pracę osoby, które dopasuje layout do naszej wizji.

Czy w podróży i blogowaniu coś jeszcze może Was zaskoczyć?

Ewa Serwicka: Oczywiście! Zawsze mam otwarte oczy i umysł. Nie pozjadałam wszystkich rozumów i nie mam tak wielkiego doświadczenia, by mówić, że nic mnie już nie zaskoczy.

Aleksandra Bogusławska: Mam nadzieję, że tak!

Agnieszka Kuczyńska: Jest trochę tak, że już wszystko zostało zobaczone, opisane i pokazane. Od kreatywności i pomysłowości autora zależy, czy jadąc w to samo miejsce co inni, wyróżni się treścią. To trudne. Sama czytam dużo blogów – jedne dlatego, że ciągle mnie zaskakują czymś nowym, a inne dlatego, że ich autorzy mają po prostu dobry warsztat i z prostych rzeczy potrafią stworzyć dobrą opowieść.

Marcin Wesołowski: Chociaż z czasem nabywa się bardzo dużego dystansu także to podróżowania, tak naprawdę bez przerwy czuję się zaskakiwany. Człowiek, który myśli, że nic go już nie zaskoczy, ma bardzo wysokie (jeśli nie za wysokie) mniemanie o sobie. Obecnie najbardziej zaskakuje mnie Polska, mój własny kraj, który tak słabo znałem. A w blogowaniu? Jak w życiu i w podróżach, zawsze coś się może pojawić, co zaskoczy człowieka w najbardziej niespodziewanym momencie.

Asia i Kondi: Za każdym razem coś nas zaskakuje. Nawet jeśli wracamy w miejsca, które kiedyś odwiedziliśmy (chociaż raczej staramy się nie deptać po własnych śladach). Umiemy znaleźć zaskakujące rzeczy wszędzie – tego poniekąd nauczyło nas podróżowanie, że za rogiem czai się kolejna przygoda, kolejne miejsce do odkrycia.

Czy jest miejsce w blogosferze na nowe podróżnicze doznania?

Ewa Serwicka: Na pewno jest. Każdy swoją podróż przeżywa inaczej i można przeczytać kilka blogowych artykułów na temat jednego miejsca, które będą się od siebie diametralnie różnić.

Aleksandra Bogusławska: Na pewno! Na dobre pomysły zawsze i wszędzie jest miejsce.

Marcin Wesołowski: Nie wiem, czy dobrze rozumiem to pytanie. Osobiście uważam, że świat jest opisany, w różnych językach, w różnych miejscach, ale jest. Teraz wszystko sprowadza się do tego, jak ciekawie ktoś zaserwuje nam informacje o świecie, które nie są informacjami odkrywczymi, ale raczej wtórnymi.

Asia i Kondi: W Internecie jest miejsce dla każdego – to chyba zresztą jego podstawowa zaleta (albo i wada, bo czasami ma się ochotę parafrazować stare powiedzenie i powiedzieć „Internet przyjmie wszystko”). Natomiast faktycznie jest coś takiego, że na niektórych podróżniczych blogach pojawiają się bardzo podobne treści. Częściowo dlatego, że powstają na podstawie Wikipedii, czy tych samych przewodników (LP, Pascal, NG) – i nawet nie chodzi o to, że ludzie żywcem przepisują teksty lub delikatnie je zmieniają (a zdarza się i tak), ale o to, że niektórzy blogerzy lubią jeździć w te same miejsca, które polecają sobie nawzajem, bo np. gdzieś jest szansa na darmowy roadtrip lub nocleg. Czy to jest w naszym przekonaniu niewłaściwe? Nie mamy zdania – każdy ma prawo podróżować/blogować, jak mu się podoba. Inna sprawa, ile można czytać podobnych relacji z tych samych miejsc? Dlatego czasami przyjemniej mi się czyta relacje podróżnicze początkujących blogerów – są pełne entuzjazmu i nie są zmanierowane. Z drugiej strony niektóre strony z dłuższym stażem już wyrosły z publikowania truizmów.

Oczywiście i nam się zdarza pisać o miejscach znanych i popularnych, z pierwszych stron przewodnika LP, jak choćby odwiedzana przez miliony turystów, najsłynniejsza świątynia Japonii, Senso-ji w Tokio (Tokio Asakusa i Świątynia Senso-ji), ale zawsze staramy się opisywać odwiedzane miejsca pod kątem naszych osobistych wrażeń. I nigdy nie jeździmy do jakichś miejsc na siłę, tylko dlatego, że ludzie będą chcieli o tym przeczytać. A niektórzy blogerzy wprost przyznają, że „piszą pod SEO”. Znamy blogera, który pojechał do Maroka głównie dlatego, że mówiło się, że to będzie popularny kierunek wakacyjny latem – chciał mieć materiał na blogu, którego turyści będą szukali przed urlopem. Nam by było szkoda urlopu i zachodu by jechać do miejsc, które kogoś innego interesują, a nie nas.

Czy myślicie że era pisania blogów przechodzi powoli w zapomnienie – i np. wypiera tradycyjnie blogowanie np. vlogowanie, czy social media, które opierają się przekazie obrazu?

Ewa Serwicka: I tak i nie. Myślę, że nowe rzeczy takie jak vlogi, snapy itp. faktycznie robią się coraz bardziej popularne, ale tradycyjne blogi nie znikną. Mój nie zniknie dlatego, że lubię po prostu pisać, kręcenie filmów mnie nie kręci zupełnie. Podobnie zresztą, jak na dłuższą metę ich oglądanie. Sama wolę poczytać słowo pisane, niż oglądać film. 

Aleksandra Bogusławska: Absolutnie nie, wysokiej jakości treść i świetne pomysły zawsze znajdą odbiorców. Vlogi i social media to moim zdaniem coś kompletnie innego niż blogi i to wszystko może istnieć niezależnie od siebie.

Agnieszka Kuczyńska: Myślę, że każda z tych form przekazu ma swoich entuzjastów i na wszystko jest w sieci miejsce. Sama oglądam bardzo mało filmików, nie używam też Snapchata, ale bardzo lubię Instagram i czytanie dobrych treści.

Marcin Wesołowski: Uważam, że żyjemy w czasach TL;DR – too long, didn’t read. Większość ludzi jest w stanie strawić zdjęcie i kilka zdań. Ale żyją jeszcze pośród nas takie dinozaury, które lubą czytać dłuższe, kompletne teksty. Wszystko zależy od tego, kim są nasi czytelnicy. Jednak wracając do głównego pytania – wideo zdecydowanie wypierać będzie tekst. Wszyscy chcą więc teraz robić wideo, ale  z wideo jest trochę jak z pisaniem – trzeba umieć to robić.

Asia i Kondi: Nasz blog to poniekąd dinozaur. Teksty często są długie, co jest nie do przetrawienia dla wielu młodych ludzi. Jesteśmy pewni, że kultura obrazkowa i wideo wypierają relacje pisane. Ale powoli się z tym trendem godzimy i też coś od siebie chcemy dołożyć, jeśli chodzi o wideo.

W centrum działań jednak zawsze będzie bloger, autor, człowiek. Trzeba zatem wziąć pod uwagę to, co może pomóc w rozwoju – np. Facebook już mniej promuje wideo niż transmisje LIVE, które aktualnie świecą triumfy. Ale też nie można zapomnieć o własnych możliwościach – jeśli ktoś źle czuje się przed kamerą, nie powinien publikować wideo na siłę. W tekście pewne rzeczy można pominąć, ale w przekazie „twarzą w twarz” widać każdy fałsz i każdą niedoskonałość. Czasami warto przez rok, czy dwa publikować „do szuflady” i testować możliwości swoje i sprzętu, aby wyszykować czytelnikom premierę „z wielkim hukiem” zamiast wrzucać słabej jakości materiały, które nigdy nie sprawią, że widz oderwie się od ziemi. Wideo to także medium bardziej konfliktogenne niż blogi. W świecie vlogów „na porządku dziennym” spotyka się uwagi dotyczące wyglądu vlogera, czy inne nic nieznaczące hejty. Gdy się planuje przenieść część treści z bloga na Youtube, trzeba być na to gotowym i mieć przysłowiową „grubą skórę”. Natomiast uważamy, że genialnie napisany tekst jest zawsze dużo, dużo, dużo lepszy niż amatorskie mini-dokumenty i vlogi.

Jak odnieść sukces w blogosferze podróżniczej?

Ewa Serwicka: Sama chciałabym to wiedzieć! Przede wszystkim najpierw trzeba zdefiniować sukces. Dla niektórych sukcesem jest to, że na blogu zarabiają. Dla innych – że mają tysiące unikalnych użytkowników. Dla jeszcze innych – że dostają wiadomości od czytelników, że udało im się kogoś zainspirować. Trzeba sobie określić, po co się bloguje i tego trzymać, bo sukcesu z dnia na dzień chyba nikt nie odniósł.

Aleksandra Bogusławska: Ciężko i regularnie pracować 😉

Agnieszka Kuczyńska: Trudno powiedzieć, gdyż dla każdego sukces jest czymś innym. Jeśli jest nim wielka popularność i możliwość utrzymania się z bloga, to obserwując tych, którym się udało, przypuszczam, że trzeba być pracowitym i oryginalnym, wyróżniać się w tłumie, oferować swoim Czytelnikom „coś więcej” niż tylko poprawną treść, a przy okazji mieć trochę odwagi i siły przebicia. Dla mnie prywatnie sukcesem jest to, że blog ma już tyle lat, a mi się ciągle chce.

Marcin Wesołowski: To zależy co jest dla Ciebie sukcesem. Dla jednego sukcesem jest to, że czyta go / ją 1500 osób i jest fajnie, miło, dla innego to, że zarabia na tym kilkanaście tysięcy. Nie posiadam recepty na sukces, ale polecam odnalezienie swojej drogi, zbudowanie jasnej, zwartej grupy odbiorców i ciężką pracę, aby pewnego dnia zostać dobrym w tym, co się robi.

Asia i Kondi: Szczerze? Trzeba wszystkim chwalić i lajkować wpisy i vlogi, uczestniczyć w akcjach wzajemnego polecania się. I pod żadnym pozorem nie wychylać się z opiniami, które są różne od tych prezentowanych przez „ojców i matki blogosfery”, bo natychmiast takiego delikwenta wykluczą ze swojego grona i będą próbowali go zdyskredytować. Dotyczy to nie tylko blogosfery podróżniczej, ale całej blogosfery, a podejrzewam, że także reszty świata mediów.

Każdy blogujący powinien sobie zadać pytanie: piszę dla normalnych czytelników zgodnie z własnym pomysłem, czy dla garstki blogerów, uważając by nie nadepnąć komuś na odcisk i np. nie pisać o czyimś „koniku”, bo to jest odbierane przez niektórych blogerów jako faux pas. Tort jest już mniej więcej podzielony – ktoś rości sobie prawa do opisywania wyspy X, inny kraju Y. Naszym zdaniem trudno to pogodzić i zadowolić wszystkich – czytelników i innych blogerów.

Co się liczy w dobrym blogowaniu podróżniczym?

Ewa Serwicka: Dla mnie liczy się autentyzm. Prawdziwość przekazu. I oczywiście umiejętności pisania. Dobry blog moim zdaniem musi mieć to coś, co zatrzyma czytelnika i sprawi, by chciał ona wracać po więcej. I znowu tym czymś mogą być świetne zdjęcia, teksty pełne emocji albo doskonałe praktyczne poradniki.

Aleksandra Bogusławska: Osobiście zwracam uwagę na zdjęcia, fajnie gdy ktoś umie sprawnie pokazać miejsce w którym był i dodatkowo bez swoich selfie. Uważam jednak, że na pierwszym miejscu powinny być, tradycyjnie, ciekawe treści. Jak ktoś fantastycznie potrafi pisać, to nie musi robić żadnych zdjęć.

Marcin Wesołowski: Wiedza. Warsztat. Pewność siebie i tego, co się robi. Szacunek do świata, który opisujemy. Otwartość. Umiejętność słuchania i obserwowania.

Asia i Kondi: Wbrew pozorom widać, kiedy tekst jest pisany z serca, a kiedy pod publiczkę. Czytelnicy nie są głupi – to ludzie o własnym zdaniu i upodobaniach, a nie – „klikacze”, czy jak to się przyjęło mówić – UU (unikalni użytkownicy), którzy zostają zliczeni co do głowy co miesiąc na podstawie statystyk jako jeden z parametrów wyceny finansowej bloga. A druga sprawa – według nas bardzo ważna – jeśli ktoś publikuje post opatrzony cudzymi zdjęciami/grafikami musi mieć na to zgodę ich autora, chyba że licencja mówi inaczej. To samo dotyczy slajdowisk. Nie wolno kraść zdjęć! Wbrew powszechnej, ale mylnej opinii, nie zawsze wystarczy podać, czy nawet zalinkować do źródła, skąd się wzięło zdjęcie.

Blog technicznie – bez którego narzędzia, którego używasz w blogowaniu byście się nie obyli?

Ewa Serwicka: Bez wordpressa, bo na nim opiera się mój blog. Bez Facebooka, bo dzięki niemu docieram do większej ilości czytelników. Bez wielu wtyczek sprawiających, że blog wygląda jak wygląda

Aleksandra Bogusławska: Bez aparatu, zdjęcia to bardzo ważny element na blogu. Oczywiście aby móc obrabiać zdjęcia wysokiej jakości potrzebuję mocnego komputera z Lightroomem, no i WordPressa itd… Tak serio to zacząć można i bez tych wszystkich rzeczy, ważne by zacząć 🙂

Marcin Wesołowski: Bez mojego iphona, który jest moim mobilnym komputerem.

Asia i Kondi: Mamy blog w oparciu o engine WordPress – to kombajn, który wiele ułatwia i praktycznie jest standardem. Chociaż nie jestem z wykształcenia programistką zdążyło mi się napisać kod do postawienia bloga w Pythonie w środowisku Django (pozdrawiam team Django Girls!) – to kupa pracy, a WP załatwia to za nas. Nie wyobrażam sobie też bloga na WordPressie bez kilku pluginów typu Akismet, itd. Co poza tym – dobry laptop, którego bateria starcza na długo i na którym można obrabiać zdjęcia i video, profesjonalny aparat fotograficzny i smartfon, by w miarę na bieżąco odpowiadać na komentarze na blogu i platformach social media.

Rada dla blogowych nowicjuszy?

Ewa Serwicka: Zastanów się najpierw dla kogo piszesz i po co. Co chcesz osiągnąć. Nie przejmuj się statystykami i trendami, bądź sobą. Chyba, że zamierzasz zarabiać na blogu – wówczas pracuj, pracuj, pracuj. Zadbaj też o jakość zdjęć, nie musisz być artystą fotografem, ale dobre zdjęcia są ważne moim zdaniem. I pisz ładnie, trenuj pisanie. A przede wszystkim nie doprowadź do tego, by prowadzenie bloga przestało ci sprawiać przyjemność, a stało się smutnym obowiązkiem. Jeśli potrzebujesz odpoczynku – odpocznij. Blogowanie ma ci sprawiać frajdę!

Aleksandra Bogusławska: Pisz jak najczęściej. Bardzo często widzę blogi które publikują raz w miesiącu lub rzadziej – to jest za rzadko. O ile Twoje treści nie są dogłębnymi opracowania których przygotowanie zajmuje dużo czasu a Ty nie jesteś ekspertem w danej dziedzinie, musisz pisać raz w tygodniu. Sama też mogłabym nad tym popracować…
Kolejna rada jest taka, żeby się nie poddawać. Dużo ludzi się załamuje gdy po trzech miesiącach pisania statystyki nie rosną, ale zbudowanie bloga zajmuje dobrych parę lat. Dlatego blogowi nowicjusze: do roboty 😉

Agnieszka Kuczyńska: Zadać sobie pytanie – po co mi blog i czego oczekuję zaczynając go pisać. Dostawałam maile o treści „Cześć, założyłem bloga miesiąc temu, chcę na nim zarabiać, jak to zrobić?”. Jeśli ktoś startuje od takiej myśli, a nie ma żadnego pomysłu, to obawiam się, że szybko się wypali. Kolejne pytanie to „Co mam do zaoferowania innym?”. Staram się teksty bardziej prywatne przeplatać z tymi praktycznymi oraz z inspiracjami, z których Czytelnicy mogą wziąć coś dla siebie, pokazywać mniej popularne miejsca, a nie tylko te, które znajdzie się w każdym przewodniku.

Sugerowałabym też skupić się na jakości, a nie ilości postów – dostaję dużo zaproszeń do obejrzenia nowych blogów i coraz częściej je zamykam po minucie. Kilkadziesiąt wpisów w ciągu pierwszych 2-3 miesięcy, a większość pozbawiona ładu i składu („byłam gdzieś, ale nie wiem gdzie, widziałam coś, ale nie wiem co i pojechałam dalej, zostaw komcia i udostępnij”), za to pełna błędów. Kilka dni temu zobaczyłam post (ok. 4000 znaków), w którym nie było ani jednego (!) zdania bez błędu ortograficznego lub interpunkcyjnego bądź uciętego słowa lub błędnie napisanych nazw miast. Dla mnie to przykład skrajnego braku szacunku dla Czytelnika i strzał w kolano na starcie. Każdy z nas robi jakieś błędy, ale nie powinny być one regułą. Pisząc bloga pracujemy na swoje nazwisko i tworzymy pewną markę. Warto być sobą, słuchać swojego serca i intuicji, nie robić nic wbrew swoim zasadom i iść do przodu.

Marcin Wesołowski: Warto zastanowić się, czy jest jakaś nisza dla mnie. Warto cierpliwie budować swoją markę i szanować swoich czytelników. Nie warto myśleć o tym, że za pół roku rzuci się pracę i będzie się żyło z blogowania na wysokim poziomie. Warto robić, co się robi, z pasją. Ludzie to czują. Gdy nie ma pasji a jest chęć zrobienia z blogowania biznesu, przynajmniej na początkowym etapie, nic z tego nie wyjdzie.

Asia i Kondi: Bądźcie sobą i piszcie z serca!

  *       *      *

Ewo, Aleksandro, Agnieszko, Marcinie, Asiu i Kondi – serdecznie Wam dziękuję za udzielenie wywiadu 🙂

Ps. Zdjęcie tytułowe pochodzi z Pixabay.

33 comments Add yours
  1. cudowny pomysł na wpis 😀 genialnie że udało Ci się zebrać opinie z blogów które są już od kilku lat na rynku 🙂 i wszyscy się zgadzają co do jednego blog jest to czasochłonne zajęcie 😀

  2. Niezmiernie miło się czytało taki post 🙂
    Duża dawka inspiracji co na pewno się przyda, plus na blogi podróżnicze zawsze chętnie zaglądam i mogę zaczytywać się w nich bez końca. Marzy mi się podróżowanie, nie tylko wypady urlopowe, ale taka podróż z całym sercem. Może się uda w przyszłości.
    Tymczasem fajny wywiad wyszedł 🙂
    pozdrawiam serdecznie

  3. Jeszcze raz dzięki za zaproszenie do projektu. To było ciekawe doświadczenie, które i nam pozwoliło poukładać sobie w głowach co nieco. Pozdrawiam wszystkich serdecznie! 🙂

    1. Asiu, dziękuję Wam bardzo za udział w wywiadzie 🙂 – bardzo mnie ucieszyło to, że zgodziliście się odpowiedzieć na pytania – współpraca była bardzo przyjemna 🙂

  4. ja zawsze będę zazdroscic osobom, ktore potrafia zarabiac na podrozach. czy moze w ogóle istniec cokolwiek lepszego? 🙂
    ps. w formularzu nie działaja mi niektóre polskie znaki, a tresci napisanej np. w notatniku nie da się przekleic… 🙁

  5. Ostatnio zaglądam do wielu blogów czytelniczych poświęconych podróżom, nawet tych, które wykazują się już małą aktywnością, jednak wciąż kuszą zawartą w nich treściom. Cenię ten indywidualizm, oddanie pasji i marzeniom. 🙂

  6. Fantastyczne wywiady!
    Wszystkie wypowiedzi dały mi duzo do myślenia. Mam tez material do zmian w moim blogowaniu.

    Dziękuję i życzę kolejnych fantastycznych pomysłów! 🙂

  7. Bardzo rzetelny wywiad:) Podróże są wspaniałe, ja ciągle zbieram fundusze na moje dalsze podróże. A pisanie o innych kulturach, ciekawych miejscach i przeżyciach z nimi związanych jest super:)

  8. Bardzo ciekawy tekst. Widać, że blogerzy-podróżnicy to osoby pełne pasji, piszące z chęci przekazania światu swoich doświadczeń, a nie dla sławy czy zysków. Może to właśnie to sprawia, że tak długo utrzymują swoje blogi, podczas gdy w innych tematach twórcy wykruszają się, rezygnują.

    1. Dodam że to moje ulubione blogi podróżnicze – dlatego cieszę się bardzo że zgodzili się odpowiedzieć na moje pytania 🙂 🙂 🙂

  9. Swietne, wartosciowe wywiady, ktory podnosi na duchu – ja rowniez spedzam na blogiem mnostwo czasu, prawie jak drugi etat, majac wrazenie ze nie widac zadnych efektow, ale chce chyba za szybko, a trzeba dbac o te male kroczki i cieszyc sie malymy sukcesami. 🙂 Mi rowniez, choc nie pisze publicznie od tak dawna, blog dal wspaniale znajomosci i z tego ciesze sie najbardziej. 🙂 Udostepnie na pewno na swojej stronie ku inspiracji dla rozwijajacych sie blogerow! 🙂

    (nie mam tu polskich znakow, wybacz 😉 )

  10. Swietny artykuł, z przyjemnoscia przeczytalam (no pieknie, dlaczego nie moge pisac polskich liter?) Pytania Twoje daly mi wiele do myslenia.
    Dzieki Bogu nie tylko mnie zabiera sporo czasu napisanie postu. Juz myslalam, ze tylko jak tak mam 😀
    Pozdrawiam wszystkich piszacych blogi podroznicze!
    Powodzenia i do zobaczenia na szlaku 🙂

  11. A wiesz, że ja też szukałam i nic nie znalazłam. Na pewno zastosuję się do rad zawartych w Twoim wywiadzie, może trochę po czasie, ale na poprawę nigdy nie jest za późno. Fajnie, że wreszcie jest miejsce gdzie można znaleźc takie porady, gdyż wywiad wyszedł bardzo ciekawie. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge