Jak ciepły letni deszcz, czyli co bym w Belfaście zobaczyła, gdybym znalazła się tam po raz drugi.

Chmury. Otaczają nas ciężkie, szare chmurzyska o różnych odcieniach szarości, zza okna nie widać spektakularnych widoków. Pilot ogłasza, że lądujemy, a za oknem nadal kłębią się niezliczone warstwy chmur. Kiedy samolot dotyka kołami płyty widoczność nie jest najlepsza. Belfast otulony szarością chmur tonie w lodowatym deszczu. Przeraźliwe zimno uderzające od razu po wyjściu z samolotu będzie towarzyszyć nam przez cały pobyt w mieście.

Na autobus nie musimy długo czekać, przyjeżdża niemal od razu. Wysiadamy w dzielnicy Belfast – Titanic. Ochoczo zwiedzamy każdą wystawę, słuchamy przewodnika opowiadającego o symbolach kryjących się niemal wszędzie w nowoczesnym budynku muzeum, a później udajemy się wprost do SS Nomadic ostatniego statku White Star Line.

Czas pędzić dalej, następny przystanek to słynna The Big Fish, łosoś na którego łuskach przedstawiona jest historia Belfastu, stoi tuż nad brzegiem rzeki Lagan. Kilka zdjęć z łososiem i jesteśmy tuż obok 113-metrowego Albert Memorial Clock.

Ulewa nie przeszkadza w zwiedzaniu magicznego Belfastu, ochoczo idziemy dalej by z bliska podziwiać największą chlubę Belfastu, Ratusz. Wyłania się niespodziewanie z ulicy, w którą skręciliśmy. Doskonale wysunięte chodniki  pomagają wszystkim chętnym na piękne ujęcia Ratusza.

Czas nagli więc biegniemy dalej tym razem by coś zjeść. Bez gubienia się, kierując się intuicją, trafiamy wprost do najpopularniejszego baru miasta The Crown Bar o oficjalnej nazwie The Crown Liquor Saloon. Nie czekając na obsługę zbyt długo, jemy tam przepyszny posiłek, który dodaje nam energii do dalszego zwiedzania miasta. Rzut okiem na pobliski hotel Europa, który upodobała sobie niegdyś IRA, jako idealne miejsce do podkładania bomb i biegniemy dalej.

Katedra św. Anny zachwyca z daleka. Skarbem katedry są największe organy Irlandii. Witraże przyprawiają o zawrót głowy. Zostajemy chwilę i delektujemy się misternie wykonaną pracą i ciszą panującą w katedrze.

The Troubles, czyli Kłopoty to irlandzki konflikt o podłożu etniczno-politycznym trwający od lat 60 XX wieku aż do podpisania porozumienia wielkopiątkowego w Belfaście w 1998 roku. Przyczyną konfliktu była chęć zjednoczenia się z niepodległą Republiką Irlandii. W skrócie konflikt toczył się między katolikami opowiadającym się za przyłączeniem do Irlandii a protestantami, którzy domagali się pozostania w granicach Zjednoczonego Królestwa. Podczas konfliktu zginęło ponad 3500 osób.

Głównymi punktami zamieszek były ulice: Shankill RoadFalls Road, obecnie między nimi stoi mur pokoju z muralami wzywającymi do pokoju, a tuż nieopodal znajduje się tzw. mur międzynarodowy. Przejście dwoma ulicami z towarzyszącymi ciarkami na plecach to niesamowite przeżycie.

C. S Lewis to najbardziej znany pisarz Belfastu, dlatego ostatnim punktem na liście miejsc do zobaczenia w Belfaście jest magiczny skwer, na którym znajdują się rzeźby postaci z książki „Lew, czarownica i stara szafa” m.in.: AslanMaugrim, Pan i Pani Beaver, Robin, Biała Wiedźma, Kamienny stół i pan Tumnus. Nieopodal skweru znajduje się także rzeźba pisarza.

Po skończonym zwiedzaniu miasta George Best Belfast City Airport wita nas przyjaźnie, byśmy mogli wrócić na czas do zawsze słonecznego i ciepłego Birmingham.

 

… i tak by było, gdyby w ciągu zaledwie jednego dnia udało się wszystko zobaczyć. Splot różnych zdarzeń sprawił że niestety połowy opisanych punktów nie udało się nam zobaczyć, a później czekaliśmy na lotnisku długie godziny zanim wystartowaliśmy.

Wybierając się do Belfastu, nie da się, nawet gnając przed siebie zobaczyć wszystkiego w jeden dzień. Belfast jest przyjaznym, zadbanym miastem z ludźmi, którzy chętnie niosą pomoc dla zagubionych turystów. Mimo że ciągle padało, a szare i paskudnie ciężkie chmury nie odpuszczały, miasto wyglądało zjawiskowo. A powyżej macie gotową listę miejsc do odwiedzenia w Belfaście. Mam i ja – na drugi raz…

Przemoknięty K: – Czy macie tu ładną pogodę?
Pani z lotniska: – Tak, w lecie pada cieplejszy deszcz…

P. S Miłej niedzieli i do przeczytania za tydzień 🙂

27 comments Add yours
  1. Belfast wygląda bardzo przyjemnie 🙂 Wiem coś o Irlandzkiej pogodzie bo mieszkałam tam rok 😀 Teraz mieszkam w Londynie i o dziwo jest znacznie lepiej 😉 W tym roku chcemy trochę pozwiedzać wyspy to może i tu trafimy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge