Islandia. Pierwsza noc i tańcząca zorza polarna.

„Powstawanie zorzy polarnej ciekawie tłumaczy jeden ze skandynawskich mitów. Kiedy z chaosu powstały Słońce (Sol) i Księżyc (Mani), bogowie dali im rydwany zaprzężone w konie, aby mogły przemieszczać się po niebie. W tej wędrówce towarzyszyły im dwa czyhające na zdobycz wilki, Skol i Halim. Jeśli któremuś z nich udało się dogonić Księżyc, odgryzał jego kawałek, a wtedy niebo broczyło krwią. I właśnie to zjawisko nazywano zorzą polarną”.

„Dom pod biegunem. Gorączka (ant) arktyczna”. Dagmara Bożek-Andryszczak, Piotr Andryszczak

Moje przygody ze zorzą polarną.

Zobaczyć zorzę polarną. To było jedno z wielkich moich marzeń. 2017 rok był pod tym względem wyjątkowy. Udało mi się zobaczyć to niesamowite zjawisko dwa razy. W styczniu wybrałam się do norweskiego Tromsø, na 7 dni, by mieć większe szanse na zobaczenie zorzy polarnej. Moje oczekiwania były ogromne. Wyobrażałam sobie, że każdego dnia będzie mi dane podziwianie zorzy polarnej i na pewno już pierwszego dnia jak tylko wybiorę się w teren, zobaczę ją.

Niestety wyjazd od samego początku naznaczony był wyjątkowym pechem. Zaczęło się już w drodze na lotnisko Gatwick, z którego miałam bezpośredni lot do Tromsø. Korki na angielskich autostradach, deszcz, a raczej ulewa, która trwała całą drogę i on — kierowca autobusu, który na Heathrow powiedział, że dalej nie jedzie, bo są za duże korki. Na szczęście inny kierowca, który podjął się zadania dojazdu na lotnisko w Gatwick, powiedział, że wszyscy pasażerowie zdążą na zaplanowane loty. I tak się stało. Szczęśliwie dojechałam na lotnisko w Gatwick i zdążyłam na planowany lot.

Kiedy doleciałam do Tromsø… akurat pojawił się silny wiatr, który w mieście powodował liczne szkody. Ludzie, którzy przyjechali specjalnie by zobaczyć Aurorę Borealis, wyjeżdżali niezadowoleni, że nie udało się zobaczyć zorzy polarnej. Ja traciłam już całkowicie nadzieję. Ostatniej nocy udało się i zobaczyłam zorzę polarną na bezchmurnym niebie, ale nie w Norwegii a w Finlandii… Całkiem przypadkiem. Wpis poświęcony poszukiwaniom zorzy polarnej w Tromsø znajdziecie pod tym linkiem: Polowanie na zorzę polarną. Tydzień pobytu w Norwegii uświadomił mi, że nie jest tak prosto zobaczyć zorzę polarną i uwierzyłam w stwierdzenie, że trzeba mieć szczęście, by ją zobaczyć.

Mając w pamięci przygody z Norwegii, lecąc na Islandię, nie nastawiałam się ani pozytywnie, ani negatywnie. Z pokorą chciałam przyjąć to, co będzie mi dane zobaczyć lub nie na nocnym niebie. Po wylądowaniu na Islandii pogoda mnie zachwyciła. Niebo mieniące się różem i pomarańczą nad ośnieżonymi szczytami i doskonała widoczność bez chmur na niebie dawały cień nadziei na zorzę polarną. Przez chwilę pomyślałam, że może się uda zobaczyć to niezwykłe zjawisko, ale zaraz później już nie dopuszczałam żadnej myśli o zorzy polarnej. Nie chciałam czuć się zawiedziona, jeśli się jej nie uda zobaczyć.

Po dotarciu do głównego dworca autobusowego, w Reykjaviku, wykupiłam od razu wycieczkę na tę samą noc, by być może móc podziwiać zorzę polarną. Wycieczka zaczynała się około 21:00. Miałam 3 godziny, by odnaleźć hotel, zarejestrować się i przygotować do polowania na zorzę polarną.

Ruszyliśmy punktualnie. Przez szybę w ciemnościach wydawało mi się, że moja wyobraźnia kreśli przede mną cień Aurory. Nie chciałam wierzyć mojej wyobraźni, wszakże mogły to być światła miasta. Po zaparkowaniu na szerokim parkingu się okazało, że tańczy przede mną zorza polarna. Cieszyłam się, że znów przyszło mi oglądać to niezwykłe zjawisko na niebie. I to już w pierwszym dniu pobytu na Islandii!

Zorza polarna na zdjęciach wygląda inaczej niż w rzeczywistości.

Mojego zachwytu nie podzielali obserwujący wraz ze mną inni uczestnicy wyprawy. Niektórzy nie kryli swego rozczarowania widokiem bladej zorzy polarnej, która nijak miała się do tej widzianej na zdjęciach. Część osób po pięciu minutach stania i patrzenia w niebo pomaszerowała do autokaru, nie chcąc dopuścić do siebie myśli, jakimi są szczęśliwcami. Udało im się zobaczyć zorzę polarną! Zawiedzeni widokami zasiedli w autokarze i już z niego nie wyszli ani na chwilę. Po raz kolejny przekonałam się, jak działają na nas wyobrażenia kontra rzeczywistość. Internet karmi nas zbyt pięknymi wyobrażeniami o miejscach, zjawiskach czy rzeczach, nie pokazując, jak jest naprawdę.

Fotografowałam i cieszyłam się, że jest mi dane, patrzeć jak zorza wiruje, tańczy, zmienia swe położenie, raz staje się blada, a raz mocno zaznacza na niebie swą obecność. Nie tylko zorza polarna dostarczała niezapomnianych wrażeń. Roziskrzone gwiazdami niebo, bez żadnej chmury nade mną było idealnym dopełnieniem mojego pierwszego wieczoru na Islandii. Islandia przywitała mnie niezwykle pięknie. Wszakże nie często dane jest zobaczyć zorzę polarną od razu pierwszego dnia pobytu. 🙂

„[…] Z potwierdzoną już na daną noc optymistyczną prognozą, z niecierpliwością czeka się na bezchmurne niebo bądź z cichą nadzieją uprasza się firmament o niezasnuwanie chmurami. Do zórz potrzebne jest bowiem niebo czyściutkie, oczyszczone z pierzastych elementów i wszelkich puchatych smug. W takich okolicznościach zorze prezentują się najefektowniej. Uświadomienie sobie tego często wprawia wielu przybywających na Islandię w wyjątkowo podły nastrój, gdyż dopiero na miejscu turyści uświadamiają sobie, iż do zórz potrzebna jest nie dość, że wytrwałość, to jeszcze spora doza szczęścia. Gdy wyczekiwana zorza zaszczyci już niebo swą obecnością, syci oczy najwytrwalszych niezwykle połyskliwym tańcem, który czasem zdaje się trwać wspaniałą nieskończoność. Na Islandii na okres zórz czekają z niecierpliwością wszyscy, również Islandczycy. Zorzami bowiem nie sposób się znudzić, nawet jeśli ogląda się je już pięćdziesiąty sezon z rzędu”.
„Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów”. Adam Biernat, Marta Biernat.

By zrozumieć, czym jest zorza polarna i jak powstaje, proponuję filmik z YouTube:

Kiedy i gdzie podziwiać zorzę polarną.

Zorzę polarną można podziwiać od września do marca w miejscach, które są położone blisko bieguna. Miejsca, w których możemy doświadczyć zjawiska w Europie: północna Norwegia, północna Finlandia, północna Szwecja, Grenlandia, Wyspy Owcze, Islandia, Szkocja.

Warunki, które muszą być spełnione, by podziwiać zorzę polarną.

Przede wszystkim musi być ciemno (z dala od świateł miast), idealnie byłoby, gdyby niebo nad nami było bezchmurne. Warunki te nie dają jednak gwarancji, że zorzę polarną ujrzymy. Można sprawdzać prognozy zorzy polarnej na specjalnych stronach, na których podawana jest aktywność słoneczna. Poniżej podaję strony, które są nieocenioną pomocą przy poszukiwaniach zorzy polarnej:

Jak należy przygotować się do obserwacji zorzy polarnej.

  • Wybrać miejsce z dala od świateł miast, w miarę płaskie, by móc w całej okazałości podziwiać zorzę polarną.
  • Ciepła kurtka, szalik, rękawiczki, czapka umilą oczekiwanie na zorzę polarną przy minusowych temperaturach i silnym wietrze.
  • Latarka, która pomoże w dotarciu do upatrzonego malowniczego miejsca. Wybieramy się z dala od miejskich świateł, dlatego warto latarkę mieć przy sobie.

Fotografowanie zorzy polarnej.

Najważniejsze są baterie. Sprawdź, czy są naładowane i weź ze sobą zapasową baterię w razie, gdyby poprzedniczka wyczerpała się wcześniej, niż byś oczekiwał. Statyw jest nieoceniony przy próbach wykonania zdjęć zorzy polarnej. Najlepiej stabilny, z hakiem do powieszenia np. plecaka, gdyby mocno wiało. Statyw pomaga uniknąć rozmazanych zdjęć, fajnie by było, gdyby statyw był intuicyjny w obsłudze i dało się go szybko zamontować. Aparat najlepiej cyfrowy, w którym da radę zmienić ustawienia w trybie manualnym (ISO, czas naświetlania, przysłona). Komórkami dwóch flagowych na rynku firm także można uchwycić zdjęcia zorzy polarnej. Obiektyw najlepiej szerokokątny i jasny, ale standardowy i ciemny tez da radę uchwycić to przepiękne zjawisko, niestety zdjęcia będą nieco ciemniejsze.

Dlaczego zorza polarna na zdjęciach wygląda inaczej niż w rzeczywistości?

W Internecie można znaleźć mnóstwo pięknych, kolorowych zdjęć zorzy polarnej, przez to widziana na żywo lekka, blada poświata zorzy polarnej na horyzoncie rozczarowuje nie jedną osobę. Budowa oka sprawia, że nie dostrzegamy w ciemności wszystkich kolorów, które uwidaczniają się na zdjęciach. Widziane na żywo kolory nie są też aż tak intensywne. Za kolory zorzy polarnej odpowiada gaz i wysokość, na jakiej występuje zjawisko. Tlen daje zieloną poświatę, azot purpurę i bordo, wodór i hel powodują, że zorza polarna widziana jest w kolorach niebieskim i fioletowym.

Czego nie robić obserwując zorzę polarną razem z innymi:

  • Nie świeć latarką, laserem, komórką tuż przed aparatem osoby, która stara się zrobić zdjęcie zorzy polarnej.
  • Nie przemykaj przed obiektywem. Naprawdę nie jesteś niewidzialny – aparat uchwyci Twój cień. Obejście osoby fotografującej nie sprawi, że będziesz musiał nadrobić kilka kilometrów, to sprawa kilku kroków więcej. Pomyśl o innych, szczególnie tych fotografujących.
  • Jeśli zauważysz zorzę polarną i staniesz na parkingu, wyłącz światła w samochodzie. Może właśnie świecisz w oczy innym oglądającym zorzę polarną.
  • Nie wierz tym którzy mówią, że dzisiejszego dnia nie ujrzysz zorzy polarnej, kiedy akurat jest bezchmurne niebo. Zorza jest nieprzewidywalna, zawsze warto spróbować wybrać się na polowanie.
Zdjęć do wpisu użyłam z Pixabay bo są piękne! Muszę popracować jeszcze nad takim efektem na zdjęciach nocnych 😉

I na koniec mała przestroga dla tych, którzy za bardzo pokochają zorzę polarną. Przeczytajcie o panu, który… zakochał się w zorzy polarnej: Zakochany w zorzy polarnej.

P. S Udanych łowów zorzy polarnej! Do przeczytania za tydzień!

33 komentarze(y) Dodaj komentarz
  1. Miałam to szczęście mieszkać w Laponii przez dwa semestry, bo dostałam stypendium naukowe od Szwedzkiego Instytutu. W tym czasie naoglądałam się kilku przepięknych speklaklów Matki Natury :). Już w drugiej połowie sierpnia pojawiła się zorza polarna, którą niestety przegapiłam śpiąc w najlepsze… Przez ten czas, kiedy zorza była widywana na niebie, chodziłam niemal co wieczór nad jezioro, żeby pogapić się w niebo. Moim marzeniem jest też pracować właśnie w firmie organizującej polowanie na zorzę polarną :). Mam nadzieję, że niedługo się spełni!

    1. Trzymam kciuki by się spełniło Twoje marzenie o tak cudownej pracy 🙂 Zorza polarna jest przepięknym zjawiskiem <3 Mocno zapadła w pamięcita chwila w której ujrzałam ją tańczącą na niebie 🙂

  2. Świetnie napisane, sama mam jeszcze nadzieje,ze uda mi sie w życiu ją kiedyś zobaczyć. Fajnie,że piszesz o wyobrażeniach i zderzeniu ich z rzeczywistością, ludzie którzy nigdy nie widzieli zorzy zawsze maja w oczach te wszystkie zdjęcia z filtrem, szkoda iż nie wszyscy z Twojej wycieczki docenili ten dar jakim obdarzyła ich natura w danym momencie.

    1. Też miałam w głowie taki obraz zorzy polarnej jak na zdjęciach, ale cóż zawsze warto przekonać się samemu jak jest 🙂 Niestety, niektórym ciężko docenić tak wspaniałe chwile.

  3. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się zobaczyć zorzę! Dobrze, że piszesz, żeby za bardzo na nic wielkiego się nie nastawiać. Często popełniam ten błąd i potem jestem rozczarowana. A to fotografowanie zorzy to trudna sprawa chociaż chętnie bym poćwiczyła i sprawdziła czy umiem zrobić choć trochę dobre zdjęcia 😀

  4. BAJKA! Po cichu właśnie o zobaczeniu TAKIEJ zorzy marzę! Pamiętam swoją pierwszą i jak na razie jedyną przygodę z tym zjawiskiem. Islandia, marzec zeszłego roku. Nocowaliśmy akurat na totalnym odludziu, więc warunki prawie idealne (prawie, bo Księżyc…). Wyglądam przez okno, wołam męża – na niebie widać jakieś trzy dziwne szare smugi. Był przekonany że to chmury, ale ja złapałam statyw zarzucając w biegu kurtkę i okazało się, że właśnie była to zorza. Później odrobinę się rozkręciła, ale nie była tak spektakularna, jak ta uwieczniona przez Ciebie. Mimo wszystko i tak było to cudowne przeżycie pełne mnóstwa radości i wzruszeń 🙂 Marzenie spełniło się po raz pierwszy. Od tamtej pory polowałam na bilety albo na północ Norwegii albo z powrotem na Islandię. Wracamy na wyspę w marcu 😉 A tych maruderów rozczarowanych widokiem nie rozumiem. Pewnie naoglądali się zdjęć, a tu niespodzianka. Nie wzięli pod uwagę, że aparat „widzi” więcej niż ludzkie oko.

  5. Ja nie, ale mojemu synowi udało sie widzieć to cudne zjawisko a jego opowiadania były pełne emocji i zachwytu. Cudownie, że dane Ci było to oglądać.

  6. Jezu, ale Ci zazdroszczę! To musiało być niesamowite przeżycie. Nigdy nie zrozumiem za to ludzi o których pisałaś – jak można być rozczarowanym takim widokiem?! Świadczy to tylko o tym, że nie byli godni podziwiania tego pięknego zjawiska.

    1. Być może, ale byłam w szoku że po 5 minutach i grymasach rzeczywiście udali się do autokaru, tak czy inaczej zorza polarna to piękne zjawisko które warto zobaczyć choć raz w życiu. Nawet jesli nie wygląda tak spektakularnie jak na zdjęciach. 🙂

    1. Niestety w tym wpisie użyłam tych z Pixabay, nie tylo dlatego że aż tak fajnie nie udało mi się zrobić zdjeć ale też dlatego że co chwilę ktoś wchodził w kadr. To zainspirowało mnie do ostatniego punktu – czego nie robić kiedy obserwujesz zorzę z innymi osobami 🙂

    1. Zapewne tak 🙂 Moje możesz zobaczyć we wpisie o Norwegii. Tej zorzy islandzkiej nie udało mi się uchwycić tak ładnie.

  7. Strasznie się cieszę, że przeczytałam Twój wpis, bo jeśli kiedykolwiek w życiu będę miała okazję podziwiać to zjawisko wezmę pod uwagę Twoje wskazówki 🙂 Super, że udało Ci się ją zobaczyć 🙂

  8. Lubię nawiązania do mitów 🙂 Czytając zastanawiam się do której grupy ja należałabym – tej obserwującej czy zawiedzionej. Czy skupiłabym się na rzadkości zjawiska, obserwacji, doświadczaniu chwili? Mam nadzieję, że właśnie tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *