Indie. Informacje praktyczne.

Od białych szczytów Himalajów, które wyłaniają się zza chmur witając przybywających z Europy, po zielone, tryskające zielenią południowe stany, rozciągają się na subkontynencie indyjskim wspaniałe, niesamowite i różnorodne Indie. Na kraj składa się 29 stanów, 6 terytoriów związkowych i terytorium stołeczne. Tak ogromna powierzchnia kraju plasuje Indie na 7 pozycji pod względem zajmowanej powierzchni na świecie. Pod względem ludności Indie zajmują 2 miejsce, zaraz po Chinach. To także kraj niejednolity kulturowo.

Być turystą w Indiach nie jest łatwo, na każdym kroku ktoś zawsze bacznie obserwuje, ktoś próbuje nakłonić do oferowanych usług. Ogromne terytorium, jakie zajmują Indie, może onieśmielać. Po Indiach warto podróżować powoli, delektując się tym, czym chcą nas zaskoczyć. By pierwsze wrażenia z kraju były pozytywne, przygotowałam krótki przewodnik, który przyda się każdemu, niezależnie w jakim regionie Indii wyląduje. Pierwsze kroki w Indiach zawsze wyglądać będą bowiem podobnie.

Odbiór e-wizy na lotnisku Indiry Gandhi w Delhi.

Po przylocie kieruję się do stanowisk wydających e-wizę. Kolejka idzie sprawnie, jest kilka okienek, w których turyści mają wbijaną do paszportu wizę na podstawie posiadanej promesy. Przy okienku pracownik może nie zadać żadnego pytania, ale może też zadać kilka pytań dotyczących odpowiedzi udzielonych podczas wypełniania wniosku o e-wizę. Po potwierdzeniu tożsamości pobierane są odciski palców. Najpierw przykładam do skanera palce lewej ręki, później palce prawej ręki, a na końcu kciuki. Po całej procedurze pracownik lotniska wbija do paszportu upragnioną pieczątkę. Teraz tylko muszę odebrać bagaż i dalej w drogę ku przygodzie.

Wymiana i wypłacanie pieniędzy.

Na wszystkich indyjskich banknotach jest wizerunek Mahatmy Gandhiego. Od niedawna (2016) odbywa się stopniowe wycofywanie większości starych wzorów banknotów z obiegu i zastępują je nowe wersje. Tutaj kliknij, żeby zobaczyć opis na stronie banku Indii. Zatem należy trochę uważać, które są aktualne w danej chwili. Na stronie Wikipedii jest zdjęcie banknotów będących w obiegu w listopadzie 2018.

Niektóre nowe indyjskie banknoty.

Kantorów na lotnisku Indiry Gandhi w Delhi jest sporo. Bez problemu wymienić na rupie indyjskie można takie waluty jak: dolar amerykański, funt brytyjski i euro. Z wymianą innej waluty może być problem. By dokonać wymiany, należy okazać paszport z wizą i zatrzymać otrzymany rachunek, na wypadek, gdyby trochę gotówki zostało i chcielibyście wymienić ją  z powrotem na walutę, z którą przyjechaliście.

Bankomaty w Indiach są powszechnie dostępne. Przy wypłacie środków z ATM polecam trochę cierpliwości. Pieniądze wypłacałam z bankomatów SBI (State Bank of India). Zazwyczaj przy bankomacie siedzi ochroniarz. Jeśli coś nie działa, pomoże lub podpowie, jak poprawnie należy wypłacić pieniądze z bankomatu. Procedura jest odrobinę inna niż w naszych bankomatach.

Mianowicie kartę wkładamy, a następnie wyciągamy ją. Przeciągać kartę trzeba z wyczuciem, aż się pojawi informacja o wpisaniu kodu PIN. Nie zrażajcie się informacją na wyświetlaczu „brak informacji o karcie”. Nie ma reguły, za którym razem się uda przeciągnąć kartę w prawidłowy sposób. Za pierwszym razem udało mi się dość sprawnie dokonać wypłaty. Za drugim razem wypłata środków wymagała pomocy ochroniarza i pani z kolejki, którzy bardzo chcieli mi pomóc. W końcu się udało ku uciesze mojej i ich. Z kolei za trzecim razem nad maszyną ATM stałam z 15 minut, przeciągając kartę w tę i z powrotem, po czym odeszłam od bankomatu. Zrobiłam kółko wokół Connaught Place, ochłonęłam z wrażeń i wróciłam, by raz jeszcze spróbować. Tym razem się udało już za pierwszym razem.

Drugą istotną różnicą przy korzystaniu z bankomatów SBI jest wybór rachunku, z którego chcemy wybrać pieniądze. Należy wybrać opcję savings (oszczędności), a nie current account (rachunek bieżący). Po odebraniu pieniędzy należy potwierdzić, że zakończyliśmy transakcję i dopiero jak na wyświetlaczu pojawi się informacja, że „transakcja została przeprowadzona pomyślnie” można odejść od bankomatu. Jednorazowo z bankomatu można wypłacić maksymalnie 10 tysięcy rupii.

Wymieniać pieniądze można też bezpośrednio w hotelach, biurach podróży, bankach. Uważajcie na pieniądze, które są w jakimś stopniu uszkodzone, może być później problem z płatnością takim banknotem. Starajcie się mieć przy sobie też drobne kwoty, nie będzie stresu, że nie otrzymacie reszty od np. rikszarza.

Kupno karty SIM na lotnisku Indiry Gandhi w Delhi.

Skorzystałam z oferty sieci komórkowej Airtel. By wyrobić kartę należy mieć przy sobie paszport i ważną wizę. Zakup karty SIM odbywa się od ręki, po wpłaceniu 1000 rupii pan wyciąga aparat fotograficzny i robi mi zdjęcie. Podpisuję umowę i dostaję kartę SIM wraz z wizytówką w razie gdybym miała jakieś pytania. Nie mam zastrzeżeń do działania karty, stres był w pierwszym dniu, kiedy czekałam na aktywację karty SIM. Karta aktywowana jest jeszcze tego samego dnia.

Rezerwacja biletów kolejowych na stacji New Delhi.

Do International Tourist Bureau czyli biura rezerwacji biletów dla zagranicznych turystów znajdującego się na stacji New Delhi najpierw kieruję się na peron 1, a później szukam małego napisu „International Tourist Bureau” zawieszonego krzywo na ścianie ze strzałką ku górze. Wejście do biura ukryte jest na pierwszym piętrze stacji. Mam obawy, że zaraz wejdę na teren, na którym nie powinnam się znajdować, ale tuż przy schodach widnieje ogromny napis. To znaczy, że idę w dobrym kierunku. By ułatwić wam dotarcie do biura sprzedaży biletów, zamieściłam poniżej krótką fotorelację.

Prawa u góry, hala główna dworca New Delhi. Po prawej na dole schody, którymi trzeba się udać na piętro. Po lewej wejście do International Tourist Bureau.

Kiedy otworzyłam drzwi do International Tourist Bureau, skierowałam się do maszyny, która wydała mi bilecik z numerem klienta, zupełnie jak na poczcie. By umilić sobie czas oczekiwania, biorę formularz, z którym udam się do przemiłej pani rezerwującej bilety na najfajniejsze podróże, jakie odbyłam po Indiach. Przy wypełnianiu formularza pomocne było Google, które podpowiedziało numer pociągu i nazwę pociągu, na który chciałam zarezerwować bilety. Są to niezbędne informacje, które należy podać przy wypełnianiu wniosku. Innymi informacjami, które należy podać, jest data podróży, stacja, na której wsiadacie i wysiadacie, należy podać też płeć, wiek, numer paszportu, narodowość, w której klasie zamierzacie podróżować.

Formularz, który trzeba wypełnić przed kupnem biletów.

Co do klasy pociągu zapytałam przemiłą panią o przedziały dla kobiet. Wyjaśniła, że bezpiecznie będzie także w klasie CC, czyli tam, gdzie są zwykłe fotele w otwartej przestrzeni wagonu, a nie kuszetki. I tak stałam się szczęśliwą posiadaczką biletów na trasach:

  • New Delhi – Agra – New Delhi. Cena z 16.11.2018: tam: 675 rupii, powrót: 990 rupii,
  • New Delhi – Jaipur – New Delhi. Cena z 16.11.2018: tam: 865 rupii, powrót: 955 rupii,
  • New Delhi – Haridwar – New Delhi. Cena z 16.11.2018: tam: 795 rupii, powrót: 880 rupii.

Bilety na powyższe podróże kupiłam 16.11, a odbyłam je 17.11, 19.11 i 21.11, jak widać nie miałam najmniejszych problemów, by nabyć z dnia na dzień bilety na interesujące mnie trasy. Dodatkowo chwalę sobie możliwość zadania różnych pytań. Rezerwując przez Internet, nie miałabym takiej możliwości, żeby wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Na biletach pani zaznaczyła ważne informacje, którymi miałam się kierować przy wsiadaniu do pociągu.

Yeah! Udało się bilety kupione 🙂

Wcześniej niż dotarłam do International Tourist Bureau, byłam też w kilku biurach podróży, by sprawdzić ceny biletów na pociąg do Agry. W niektórych usłyszałam, że bilety się skończyły, w innych, że nie ma biletów powrotnych, a jeszcze inne podały zawyżone ceny za przejazd. Namawiano mnie na wynajęcie samochodu do Agry na jeden dzień i przekonywano, że to najkorzystniejsza opcja dostępna na rynku. Pan prowadzący biuro w hotelu, w którym się zatrzymałam, także namawiał mnie na opcję samochodu. Twierdził, że kolej jest bardzo niebezpieczna. Jak się okazało to standardowa zagrywka tych, którzy chcą na was zarobić. Usłyszycie, że wszędzie jest niebezpiecznie i że właśnie ci wybrańcy zaproponują wam najbezpieczniejszą opcje, która uratuje was od wszelkich trudów podróży. Owszem, podróż samochodem wygodna jest, ale jak można będąc w Indiach choć raz nie przejechać się słynnymi indyjskimi pociągami? Warto od razu skierować się na stację kolejową gdzie bez prowizji i innych dodatkowych kosztów kupicie bilety na trasy, które was interesują.

Jak wsiąść we właściwy pociąg?

Na bilecie wypisane są wszystkie potrzebne informacje, by odnaleźć się w gąszczu ogromnego indyjskiego dworca New Delhi. Kierując się informacjami zawartymi na bilecie, łatwo można odnaleźć właściwy pociąg, w który należy wsiąść.

Informacje, których potrzebujemy:

  • Numer pociągu: 12002
  • Nazwa pociągu: Bhopal Shatabdi
  • Wagon: C2
  • Miejsce: 11

Na hali głównej na wyświetlaczu odszukuję numer pociągu, do którego zamierzam wsiąść – w tym przypadku 12002. Sprawdzam nazwę pociągu wyświetlaną tuż obok nazwy pociągu, czyli Bhopal Shatabdi. Tuż obok pojawia się numer peronu, z którego pociąg będzie odjeżdżał. Kiedy już wiem, z którego peronu odjeżdża pociąg, kieruję się do wejścia na perony. Ustawiam się w kolejce do sprawdzenia bagażu. Zeskanowany bagaż odbieram i będąc już na właściwym peronie, szukam numeru wagonu, czyli w tym przypadku C2, który mam na bilecie. Będąc w wagonie, szukam numeru miejsca, które mam na bilecie, w tym przypadku będzie to miejsce numer 11.

W indyjskich kolejach zaskoczyły mnie posiłki podawane podczas podróży. Serwowana była woda niegazowana, soki, przekąski, śniadania, obfity obiad, deser, kawa i herbata. Wszystko jest w cenie biletu. Przy siedzeniach dostępne jest gniazdko elektryczne. Mogłam bez problemu naładować komórkę podczas podróży. Podróżowałam klasą CC i nie miałam niebezpiecznych sytuacji ze strony współpasażerów. Dodatkowo żaden z pociągów, którym jechałam, nie był spóźniony.

Zasady na lotnisku.

Między terminalem międzynarodowym a terminalami krajowymi na lotnisku Indiry Gandhi w Delhi kursują autobusy. Za przejazd między terminalami płaci się 25 rupii. Jeśli wyjdziesz z hali przylotów i zapragniesz wrócić znów na lotnisko, niestety nie zostaniesz wpuszczony na halę z powrotem. Jeśli ktoś ma czekać na ciebie na lotnisku, będzie czekał przed wejściem na halę przylotów wyznaczonym do tego miejscu.

Przed wejściem na terminale, niezależnie od lotniska, z którego startujemy, stoją panowie w mundurach, którzy sprawdzają paszporty z wizą i bilety na samolot. Jeśli wszystko się zgadza, wpuszczają zainteresowanych na halę lotniska. Tym samym na lotnisku są tylko i wyłącznie osoby podróżujące.

Na niektórych lokalnych lotniskach na środku hali są miejsca, gdzie należy najpierw prześwietlić bagaż rejestrowany. Zapieczętowany bagaż można wtedy zabrać do stanowiska, które zajmuje się odprawą, tam bagaż jest nadawany i dostaje się kartę pokładową. Z kartą pokładową ruszamy na prześwietlenie bagażu podręcznego. Przy wejściu raz jeszcze należy okazać paszport i kartę pokładową. Mężczyźni udają się do bramek stworzonych specjalnie dla nich i ich kontrola wygląda dokładnie tak samo, jak na każdym innym lotnisku. Kobiety udają się do bramek przeznaczonych specjalnie dla nich. Bagaż podręczny zostawiamy jak zawsze do sprawdzenia i udajemy się do kolejki oczekujących na rewizję osobistą. Za kotarą pani sprawdza, czy nie przewozimy jakiś ukrytych rzeczy, zadaje kilka pytań o naszą podróż, podbija bilet i sprawdza paszport. To jest najgorsza część podróży dla samotnie podróżującej kobiety po Indiach. Cała zawartość bagażu podręcznego jest poza naszym zasięgiem wzroku. Bezpańsko leżące rzeczy czekają, jak drogie panie wyjdziemy zza kotary. Jeśli nadal czekają na nas to spada kamień z serca.

Hala odlotów w Kochi.

Bilety do atrakcji turystycznych.

W Indiach przy kasach biletowych jest podział na turystów zagranicznych i turystów z kraju. Kolejki dla turystów zagranicznych są krótsze a ceny kilkanaście wyższe niż te dla mieszkańców Indii. O cenach a także o tym, w której kolejce należy zająć miejsce, informują ogromne transparenty nad kasami.

Po zakupie biletu następuje rewizja osobista. Osobne kolejki są dla mężczyzn i dla kobiet. Kobiety często muszą oddać torebki, wyciągane są z nich repelenty na komary, jedzenie, a nawet zdarzyło mi się, że zostałam pozbawiona gum do żucia.

Elektryczność i Internet.

Gniazdka w Indiach są na trzy bolce, jednak mając sprzęt na dwa, z łatwością skorzystacie z indyjskich gniazdek. Czasem nie są zbyt bezpieczne,  przy minimalnym ruchu wtyczka potrafi wypaść z gniazdka. W hotelu w Delhi było jedno gniazdko na cały pokój, warto więc zaopatrzyć się w rozgałęziacz (tzw. złodziejkę). Inną bolesną sprawą są notoryczne wyłączenia prądu. W ciągu godziny zdarzyło mi się, że prąd był wyłączany średnio co 10 minut, po czym z powrotem był włączany. Takie nagłe przerwy w dostawie prądu mogą być zabójcze dla waszego sprzętu. Komórka w Indiach strasznie szybko rozładowywała się, dłużej też musiałam ją ładować.

Wi-Fi dostępne było w hotelach i działało bez zarzutu, jeśli oczywiście był prąd. Warto zakupić kartę SIM jednej z indyjskich sieci komórkowych (np. Airtel) i cieszyć się dostępem do Internetu bez ograniczeń.

Nadawanie pocztówek w Indiach.

Podobno Indie mają największą sieć placówek pocztowych na świecie. Znalezienie poczty w Indiach będzie w miarę łatwe. Wypisując pocztówkę, należy zostawić sporo miejsca na znaczki. Adres wpiszcie koniecznie drukowanymi literami. Na każdą pocztówkę, którą wysyłałam, dostałam po 4 znaczki – łączna opłata za pocztówkę do Europy to 25 rupii. Po naklejeniu znaczków pocztówki należy wrzucić do skrzynki na listy stojącej przed pocztą. Pocztówki wysłane do Europy szły średnio około dwóch tygodni.

 

Informacje zamieszczone w powyższym wpisie przedstawiają sytuację z listopada 2018 roku. Jeśli od tego czasu coś się zmieniło, dajcie znać w komentarzach.

P.S. Do przeczytania za tydzień. 🙂

A w międzyczasie możesz zapoznać się z innymi wpisami o Indiach.

11 komentarze(y) Dodaj komentarz
  1. Kiedyś bardzo marzyły mi się Indie. Potem ten kraj spadł na liście miejsc do odwiedzeni. Aż w końcu w zeszłym roku chęć zobaczenia tego Kraku uderzyła ze zdwojoną siłą. Teraz jednak muszę zaczekać aż córka podrośnie bo chyba Indie są jednym z niewielu miejsc do których bałaby się zabrać niemowlę.

  2. Bardzo praktyczny poradnik. Bardzo pozytywne zaskoczenie z poczęstunkiem w pociągu. Dzięki temu od razu po przyjeździe turysta ma możliwość zasmakować kuchni indyjskiej.

    1. Byłam równie zaskoczona jak Ty. Zaczęło się niewinnie najpierw woda 1,5 litrowa, poźniej soczek, później śniadanie a później gorący napój. W drodze powrotnej było jeszcze lepiej bo oprócz płynów był obiad, przekąski i na końcu deser – lody 🙂

  3. Aż mi się przypomniała moja podróż do Indii w 2014 roku.. 🙂 Coś niesamowitego. Przenigdy jej nie zapomnę. Otworzyła mnie na świat i była najbardziej wyjątkową, przełomową podróżą także w głąb siebie. Miałam wtedy 20 lat i dopiero kiełkujące, odważne marzenia. Dobrze, że to wszystko opisałaś, bo na pewno nie jedna osoba głowi się nad takimi kwestiami.

  4. Przeżyłam to i ja. Kiedy jechaliśmy na dworzec, było jeszcze ciemno. Niezliczone mrowie ludzkie i budy handlarzy ciągnące się kilometrami, wydały mi się przedsionkiem piekła. Zwyczajnie się bałam, to jest ekstremalne przeżycie bać się zadeptania. W otwartym pociągu całkiem znośnie, byle nie wygladać przez brudne okno na tony smieci, to już w Agrze zaczyna być lepiej.

    Bardzo fajnie przygotowałaś na spotkanie z zywiołem, będzie łatwiej każdemu, kto się na to odważy.

    1. Śmieci niestety w Indiach są powszechnym problemem, najgorzej jest, masz rację, kiedy jedzie się pociągiem i patrzy się za okno. Obok torów są mini wysypiska śmieci. 🙁

  5. Bardzo lubię takie wpisy czytać, ale również je tworzyć. Bo wiem, że później z mojej wiedzy i doświadczeń skorzysta całkiem sporo osób 😉

  6. Fantastycznie, że o tym piszesz. 🙂 Post może być niezwykle pomocny dla turystów chcących pojechać do Indii. Szkoda, że nie natknęłam się na podobny wpis, jak leciałam (pierwszy raz) na wakacje do Włoch w zeszłym roku. Pewnie gdzieś podobne są, ale jakbym znalazła tak dokładnie opisane „najważniejsze” informacje, to nie musiałabym się obawiać… lotnisk przede wszystkim 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *