Golden Circle zimą, czyli trzy największe atrakcje Islandii w jeden dzień.

Internet i pan z Informacji Turystycznej zachęcał do odwiedzenia trzech najpopularniejszych atrakcji Islandii, tzw. Golden Circle. Codziennie mijały mnie autokary z kartkami „Golden Circle”, zastanawiałam się, czy na pewno te osławione trzy miejsca są warte poświęcenia jednego dnia z i tak krótkiego, grudniowego pobytu na Islandii. Niepewna czy podjęłam słuszną decyzję, udałam się do jednego z największych organizatorów wycieczek w Reykjaviku i wykupiłam pakiet podstawowy Golden Circle, obejmujący Park Narodowy Þingvellir, obszar geotermalny Geysir i najpiękniejszy wodospad Islandii Gullfoss. Wszystkie trzy punkty położone są blisko Reykjaviku, więc wycieczka jak na ostatni dzień pobytu była idealna.

Farma z pomidorami Friðheimar.

Pierwszym przystankiem wycieczki jest farma hodująca pomidory w szklarni przy użyciu wody geotermalnej. Historię tego miejsca przedstawia wielka tablica z rozpisanymi datami ważnymi dla farmy, a przewodnik opowiada o całym procesie użycia wody geotermalnej w hodowli pomidorów. Słuchając przewodnika, można spróbować tutejszej pomidorowej lub zaopatrzyć się w sosy, pasty i inne wytwory na bazie pomidorów dostępnych w tutejszym sklepie. Tuż obok szklarni znajduje się zagroda z islandzkimi konikami. Konie ochoczo maszerują w kierunku odwiedzających. Wiedzą, że czułościom nie będzie końca.

Konie w mitologii nordyckiej odgrywały ważne role, najbardziej znanym jest koń o ośmiu nogach Sleipnir, koń Odyna. Islandzkie konie są wytrzymałe i rzadko chorują, bowiem islandzkie prawo zabrania importowania koni do kraju, a raz wywiezione nie mogą wrócić na Islandię. Konie hodowane na Islandii znane są z chodu tölt. Grube, zimowe futro islandzkich koni jest przyjemne w dotyku, a sami zainteresowani nie stronią od pieszczot. Islandzkie konie są urocze, ale czas ruszać. Główna atrakcja dzisiejszego dnia, Złoty Krąg w zimowej odsłonie czeka.

Obszar geotermalny Geysir.

Zbliżamy się do pierwszej atrakcji zimowego Golden Circle. Już widać unoszące się kłęby pary, ludzi przemykających na drugą stronę ulicy i wejście do znanego na całym świecie obszaru z gorącymi źródłami. Zimową porą ścieżka pośród aktywnych bajorek i sadzawek jest dość śliska, a przewodniczka ostrzega, by nie wkładać rąk do wody. Podobno każdego roku znajdzie się śmiałek, który nie dowierza postawionym obok tablicom z informacją o temperaturze wody i próbuje sam sprawdzić temperaturę, co kończy się poparzeniem. Niestety w zimie cały szlak nie jest dostępny dla zwiedzających, ale część, którą można podziwiać, ukazuje wszystko to, z czego obszar geotermalny słynie.

„Po islandzku gjósa oznacza wybuchać, tryskać. Gejzer to niezwykle spektakularny rodzaj gorącego źródła, które wyrzuca słup wrzącej wody i pary wodnej. Woda, która zbiera się w długim kanale, zostaje ogrzana przez zgromadzoną pod nią magmę. Gdy woda osiąga temperaturę wrzenia, tworzy się para wodna i podnosi ciśnienie, które błyskawicznie wypycha zawartość kanału do góry. Temperatura wyrzuconej w powietrze wody spada, podziemny korytarz wypełnia się ponownie i cykl się powtarza”. Świetne wytłumaczenie tego, jak dochodzi do wybuchu gejzera znajdziecie w przewodniku „Islandia. Travelbook”. Wydanie 2 Adam Kaczuba, Kinga Kaczuba

Geysir to najstarszy islandzki gejzer, odkryty w 1294 roku, wybuchał na wysokość 80 metrów. Dzięki niemu nazwę zaczerpnęły wszystkie gejzery świata. Niestety czasy świetności ma już za sobą. Obecnie to spokojna tafla wody, która potrafi od czasu do czasu wybuchnąć, jednak nie aż tak spektakularnie, jak dawniej. Sędziwy Geysir leży nieopodal nowego, tryskającego gorącego źródła, do którego ciągną wszyscy turyści, jest to Strokkur.

Idąc w kierunku Strokkura, mijało mnie starsze małżeństwo z Polski, jakież było moje zdziwienie, słysząc „– I to ma być ten cały wybuch? Nic specjalnego. Przereklamowane”. Innego zdania były Azjatki, które każdorazowo, kiedy gejzer wybuchał były tak samo zachwycone i tak samo głośno krzyczały.

Strokkur wybucha co 5-10 minut na wysokość 35 metrów. Zbierają się przy nim tłumy, a przeskakując przez małe źródełko, można znaleźć się tuż przed wybuchającym gejzerem. Najlepszym miejscem do obserwacji całej okolicy jest najwyższy dostępny punkt, z którego obserwowałam wschód słońca, na którego tle wybuchający Strokkur, wyglądał jeszcze piękniej. Obserwując parujące gorące źródła, wschodzące słońce i upadki na śliskiej ścieżce prowadzącej między gorącymi źródełkami, nagle chłopak klęknął przed dziewczyną i wypowiedział magiczne zdanie „czy wyjdziesz za mnie?” szczęśliwa dziewczyna rzuciła się w objęcia ukochanego, krzycząc „tak!”, posypały się gratulacje. Jak widać, magii miejsca nie poczuli tylko starsi państwo z naszego kraju.

Złoty Wodospad, czyli Gullfoss.

Gullfoss wysoki na 32 metry przyciąga turystów od końca XIX wieku, dawniej w okolice wodospadu przyjeżdżano konno lub z Reykjaviku odwiedzający przybywali pieszo by podziwiać najpopularniejszy wodospad na Islandii. Popularność wodospadu wcale nie maleje, jest on najczęściej odwiedzaną atrakcją Islandii. Nazwa wodospadu nawiązuje do powstających licznych tęczy, a niektóre legendy podają, że nazwa pochodzi od skarbów wrzucanych do wodospadu przez pobliskiego zamożnego rolnika, bowiem Gullfoss znaczy Złoty Wodospad.

Z wodospadem związana jest opowieść o dzielnej córce Tómasa TómassonaSigrúður, która nie pozwoliła zamożnym Inwestorom na wybudowanie elektrowni wodnej, która zniszczyłaby Złoty Wodospad. Sigrúður, by wywalczyć spokój dla ulubionego wodospadu, przeszła wiele kilometrów do Reykjaviku, by wynająć adwokata, który pomógł jej wygrać z nieuczciwymi Inwestorami. Ostatecznie zrezygnowano z planów budowy elektrowni wodnej, a adwokat, który pomagał SigrúðurSveinn Björnsson został pierwszym prezydentem Islandii. Sigrúður stała się bohaterką narodową walczącą o przyrodę.

Wspaniały wodospad można podziwiać zimą z dwóch platform widokowych. Z niższej platformy roztacza się znacznie lepszy widok na Gullfos, można oglądać go w całej okazałości. Z górnej platformy lepiej widać wąwóz, do którego spływa woda. Gullfoss zimą robi na mnie ogromne wrażenie. Ogromne sople lodu zwisające z wodospadu, po których spływa w otchłań niezamarznięta woda, dookoła nie widać żadnych wzniesień, jest tylko on, wyeksponowany przez przyrodę Gullfoss.

W drodze do Parku Narodowego Þingvellir.

Wyruszając ku ostatniej atrakcji Golden Circle, Parku Narodowego Þingvellir, zaskakuje mnie krajobraz. Wszechobecny śnieg zlewa cały krajobraz w jedną wielką białą plamę. Wyróżnia się na jej tle tylko kolor drogi i gdzieniegdzie unoszące się obłoki pary. Przy okazji dowiaduje się, co drażni Islandczyków. Konie islandzkie, choć piękne i przyjaźnie nastawione do turystów, przyciągają do siebie przyjezdnych. Kiedy na drodze tuż przy ogrodzeniu z sympatycznymi islandzkimi zwierzakami stoją samochody, skutecznie denerwuje to islandzkich kierowców. Pojazdy pozostawione na drogach, które nijak może ominąć autokar to poważne zagrożenie. Podczas całej wycieczki ten raz zobaczyłam grymas niezadowolenia przewodniczki i kierowcy…

Park Narodowy Þingvellir.

Park Narodowy Þingvellir znajduje się między dwiema płytami tektonicznymi eurazjatycką i północnoamerykańską. Þingvellir to jedyne miejsce, gdzie pęknięcie przechodzące przez Atlantyk można zobaczyć powyżej poziomu morza i gdzie jest tak bardzo widoczne. Park Narodowy Þingvellir otaczają wulkany, jednak przez ostatnie 2000 lat nie zanotowano żadnej erupcji. Park Narodowy Þingvellir jest za to bujnie porośnięty roślinnością, na jego terenie występuje około 150 gatunków roślin. Na terenie parku mamy szansę na spotkanie z lisem polarnym czy norką.

Jezioro Þingvallavatn o powierzchni 83,7 km2 i głębokości 114 metrów, także bogate jest w faunę i florę. Nad jeziorem można spotkać około 80 gatunków ptaków, a w jeziorze licznie występuje pstrąg. Ciekawostką jest to, że jezioro nie zamarza.

W Parku Narodowym Þingvellir w 930 roku miało miejsce pierwsze spotkanie islandzkiego parlamentu Althing, a udając się na spacer kanionem Almannagjá, mijamy skałę Logberg, z której nawoływano do rozpoczęcia obrad, by nie zapomnieć o tym historycznym miejscu, nad skałą powiewa islandzka flaga. Na szczycie kanionu jest taras widokowy, kawiarnia, sklep z pamiątkami i parking. Dzięki historycznemu znaczeniu Þingvellir w 2004 roku wpisano na listę UNESCO.

Na terenie parku dostępnych jest wiele szlaków pieszych, dzięki temu możemy dostać się do farmy Pingvallabaer, wybudowanej z okazji tysięcznej rocznicy powstania parlamentu, a także do kościoła Pingvallakirkja, który powstał w 1859 roku.

Zwiedzanie Golden Circle zimą ma jedną wadę, szybko się ściemnia, około 16:00 zapada powoli mrok i niestety czas kończyć wizytę w ostatnim malowniczym miejscu na Islandii. Pełna obaw na początku wycieczki, wracałam zadowolona, że zdecydowałam się na udział w objeździe po trzech najwspanialszych atrakcjach Islandii. Każda inna i niepowtarzalna. P.S. Do przeczytania w następną niedzielę 🙂

 

 

26 comments Add yours
  1. Szczerze mówiąc nie zachwyciła mnie ta wycieczka. Może tak jest przy zorganizowanych atrakcjach? Chyba też wynika to z tego, że o wiele mocniej zachwyca mnie Islandia w porze letniej.

    1. Każdy ma swoje ulubione pory roku 🙂 Islandia zimą wygląda przepieknie i taką ze śniegiem zawsze chciałam zobaczyć 😉 Co do wycieczki cóż Golden Circle to właśnie te trzy atrakcje, na siłę nic nie dodamy, choć piękne są to miejsca stworzone przez naturę – i właśnie to jest w Islandii najpiekniejsze NATURA a że z wycieczką zorganizowaną to im nie umniejsza wyjątkowości 🙂

  2. Zastanawiam się do którego z tych trzech miejsc najbardziej chciałabym pojechać…. Ale nie mogę się zdecydować! Wszystkie wyglądają cudownie 🙂

    1. Najwięcej do zobaczenia było w Parku Þingvellir, duzo szlaków i ciekawych miejsc – to tylko taka mała podpowiedź 😉

  3. Islandia to jedno z moich najskrytszych marzeń 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś się spełni, a w szczególności Złoty wodospad 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge