Którą przekąskę wybrać? Fastfoodowa podróż po Amsterdamie.

Tradycyjna kuchnia holenderska obfituje w dania z grochu, ziemniaków, tłuczonych warzyw czy kiełbasek. Dania główne zostawiam jednak tym razem na inną okazję. W dzisiejszym wpisie zabieram was na kulinarną podróż w świat ulicznych przekąsek, z których słynie Amsterdam. Niektóre z nich wpisane w tradycję miasta jada się od dawien dawna, inne za sprawą mieszania się różnych kultur zaczęły cieszyć podniebienia mieszkańców oraz turystów. Wycieczkę po amsterdamskich przekąskach czas zacząć.

Broodje Haring. Śledź w bułce.

Od początku istnienia Amsterdamu niekwestionowanym numerem jeden wśród tradycyjnych dań jest śledź. Łowiony na wodach przybrzeżnych, był wyciągany na brzeg, patroszony i od razu solony, by zachował jak najdłużej świeżość. Wyczekiwano szczególnie na maj, kiedy pojawiały się młode sztuki, pierwsze w sezonie. Dzięki pomysłowości rybaków, którzy znaleźli sposób, by ryby zbyt szybko się nie psuły, mogli wypływać coraz dalej w poszukiwaniu śledzi. Śledź przyczynił się do rozwoju Amsterdamu, dzięki niemu miasto wzbogaciło się, a Holendrzy opanowali rynek śledzi. To było w czasach, kiedy miasto zyskiwało na popularności. Sentyment do śledzia pozostał i do dziś można cieszyć się wyjątkowym smakiem świeżego śledzia, w jednej z najpopularniejszych przekąsek dostępnych w mieście.

Tradycyjna przekąska składa się ze śledzia, drobno krojonej cebulki i słodkich pikli. Podawany na papierowej tacce lub w miękkiej bułce jest hitem amsterdamskich ulic. Tutejszy śledź jest delikatniejszy w smaku, mniej słony, bardziej soczysty, miękki, bez ości i bardzo smaczny.

Frytki.

Frytki w Amsterdamie cieszą się niesłabnącą popularnością, a to ze względu na świeżość i mnogość sosów do wyboru. Najpopularniejszym jest ten podobny do majonezu z 25% zawartością tłuszczu, słodką nutą w smaku, holenderski tradycyjny sos do frytek. Gorące, złote frytki podane w rożku, polane sosem i z małym widelczykiem wbitym w porcję rozgrzeją w chłodne, wietrzne dni każdego. Link z najlepszym barem z frytkami w Amsterdamie: Frytki.

Kibbeling, dorsz w chrupiącej panierce.

Kibbeling to sycąca przekąska, którą oferują bary szybkiej obsługi, a nawet sklepy rybne. Małe kawałeczki dorsza obtoczone tajemniczą panierką trafiają wprost do gorącego oleju. Smażone na głębokim tłuszczu kawałki dorsza gotowe są w kilka minut. Do wyboru jest jeszcze sos. Tradycyjnie jada się je z sosem czosnkowym lub sosem remoulade, który przypomina w smaku sos tatarski. Gorące skrawki dorsza zanurzane w pysznym białym sosie, będą idealnym dopełnieniem wizyty w Amsterdamie.

Bitterballen, mięsne kulki.

Mięso, wołowe lub cielęce, mielone lub drobno posiekane, aromatyczny bulion, masło, mąka, pietruszka, sól i pieprz, okazjonalnie warzywa takie jak np. marchewka, oto składniki tradycyjnej przekąski o nazwie bitterballen. Wszystkie składniki najpierw gotuje się, a później zamraża, by z zastygłej masy lepić kulki o średnicy 3-4 cm. Obtoczone w jajku i bułce tartej wrzuca się bitterballen na głęboki olej i smaży. Podawane z sosem są popularną przekąską w barach. Najlepszym barem do spróbowania różnych wersji małych kulek mięsnych jest: De Ballen Bar.

Mała odskocznia od przekąsek. Pijalnia piwa Brouwerij ‘t IJ.

Pod największym wiatrakiem w Amsterdamie znajduje się bar Brouwerij ‘t IJ (tu ciekawostka – Holendrzy uważają zbitkę ij za jedną literę) serwujący 14 specjalnych piw, mocnych i słabszych uwarzonych na miejscu. Oprócz tego serwowane są sery, kiełbaski i inne przekąski, które pasują do sprzedawanego na miejscu alkoholu. Browar znajduje się w byłej łaźni publicznej a sąsiadujący z nim wiatrak De Gooyer nie jest jego częścią. Bar czynny jest od 14:00 do 20:00 każdego dnia. W weekendy można zwiedzać browar.

Ser.

Odwiedzając Amsterdam, natkniemy się na wiele sklepów i stoisk z popularnym holenderskim produktem – serem. W kolorowych opakowaniach równo ułożone zachęcają z zadbanych wystaw, by wejść do środka i zanurzyć się w serowy świat. Poszukując autentycznego smaku produkowanych na miejscu serów, warto zwrócić uwagę na te, które nie są produkowane masowo. Warto poszukać serów wytwarzanych w sposób naturalny.

Stroopwafel.

Zapach wypiekanych na wielkiej patelni wafli spowija cały plac, na którym trwa targ. Kolejka ustawia się dość szybko. Sztywny gorący wafel rozpuszcza przyjemnie słodkie nadzienie. Ciepły wafelek smakuje niebiańsko.

Stroopwafel to wafelki wypiekane z mąki, masła, brązowego cukru, drożdży mleka i jajek, przełożone nadzieniem z syropu, brązowego cukru, masła i cynamonu. Cienkie, duże i okrągłe można jeść na ciepło i zimno. Zdecydowanie bardziej smakują mi ciepłe, świeże wafle. Jako pamiątkę z wizyty w Amsterdamie kupuję sobie opakowanie rozkosznie słodkich stroopwafli.

Stolica Holandii oferuje wiele przepysznych szybkich przekąsek, które umilą zwiedzanie. Do popularniejszych, których nie opisałam, należą także te serwowane w automatach typu Febo, z których po wrzuceniu monety wyskoczy gotowa do spożycia przekąska, broodje, bułki z nadzieniem, czy popularny frikandel kroket. Amsterdam w zakresie przekąsek oferuje ogromny wybór. Korzystając z tego bogactwa opcji, można skosztować wielu różnorodnych przekąsek typowych dla holenderskiej kuchni. A na pożegnanie z miastem można kupić colę z wiatrakiem.

P.S. Do przeczytania za tydzień 🙂

19 komentarze(y) Dodaj komentarz
  1. jakiś podejrzany ten pokrojony śledzik, myślałam, że one w całości są serwowane 🙂 teraz wiem, że nie koniecznie.
    Ja jestem zakochana w tych waflach ale ich unikam bo na raz to prawie całą paczkę mogę zjeść a one mają bardzo dużo kalorii.

  2. Hihi, wyczekiwałam czegoś zdrowego na liście – ale przekąski to przekąski.
    Bardzo podobną rzecz do Broodje Haring można zjeść w Istambule – lokalsi przed przeprawą promową, po azjatyckiej stronie, zajadają się właśnie taką rybą w bułce.

  3. o nie – byłam kiedyś na krótko w Amsterdamie, się bardzo mało widziałam 🙁 miasto nieszczególnie mnie zachwyciło, więc szybko nie wrócę, ale może kiedyś?

  4. Byłam w Amsterdami już ładnych kilka lat temu i mówiąc szczerze nie pamiętam co tam jedliśmy. Jednak bułkę ze śledziem pamiętam, ale jej nie jadłam – nie lubię śledzi. Za to frytki z majonezem – pierwsza klasa! 😉 Od tego czasu tak właśnie je jadam 😉

  5. Ale ciekawe, jedzeniowe zestawienie.Dùży wybór ryb w różnych odsłonach.Serów chętnie bym spróbowała, podobnie jak Stroopwafla 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge