Blackpool. Rozrywkowe miasto Wielkiej Brytanii.

Pociąg mknie przez maleńkie wioski, zielone połacie pastwisk ze stadami owieczek. Podziwiamy pocztówkowe obrazy zza okna, a z daleka już widać szczyt słynnej Blackpool Tower. Słońce na błękitnym niebie zachęca, by wybrać się w podróż do miast położonych nad morzem, by zaznać wakacyjnej beztroski.

Szczypta historii o rozwoju turystki w Blackpool.

Blackpool od XVIII wieku słynęło jako kurort wypoczynkowy i uzdrowisko. Położone dość blisko dwa miasta Manchester i Halifax dzięki drogom, które połączyły je z Blackpool, zapewniały stałą niewielką liczbę odwiedzających. Dla rozrywkowego centrum Wielkiej Brytanii przełomem była budowa kolei prowadzącej wprost do Blackpool. Ze względu na dużą liczbę odwiedzających miasto zaczęto budować hotele i miejsca mające zapewnić przybyłym rozrywkę.

W 1863 roku powstało molo północne, w 1868 molo centralne, a w 1893 powstało molo południowe. W 1894 roku otwarto słynną Blackpool Tower mierzącą 158 metrów wzorowaną na wieży Eiffla. Atrakcji w mieście przybywało, dzięki czemu odwiedzający chętnie przybywali do słynnego kurortu. W okresie międzywojennym odwiedzających było około 8 milionów, a po wojnie wcale miasto nie straciło na popularności. W szczytowej formie przyjmowało nawet 17 milionów turystów na rok. Choć obecnie ma opinię miasta kiczu, tandetnej rozrywki i różnie rozumianej zabawy, odwiedzających nie brakuje.

Jednodniowa wycieczka do Blackpool.

Złociste plaże Blackpool. Dla nich warto wybrać się do miasta.

Do Blackpool wybraliśmy się na jeden dzień i stanowczo tyle wystarczy, by zwiedzić główne atrakcje miasta a później uciec od atakujących zewsząd wątpliwej przyjemności atrakcji. Zwiedzanie Blackpool zaczęliśmy od pięknych plaż, na których panował spokój, a spacer fantastyczną szeroką i długą promenadą wyciszył nas, pozwolił odpocząć od tygodnia pracy i nastroił nas na myśl, że Blackpool wcale takie złe nie jest. I to był błąd!

Zabytkowe tramwaje Blackpool. Z nich miasto jest znane. Choć tych nowszych jest więcej.

Szum i zapach morza wpływał na nasze samopoczucie korzystnie, bezchmurne niebo zachęcało do dalszej wycieczki w stronę centrum miasta. Co jakiś czas mijały nas zabytkowe tramwaje, które przyciągały nie tylko nasze spojrzenia. Szliśmy i podziwialiśmy kolory i ilość nadmorskich hoteli tuż przy promenadzie. W oddali widać było wieżę Blackpool, a diabelski młyn jakby zatrzymał się w miejscu. Pocztówkowo i uroczo.

Można nawet poczuć się jak Kopciuszek. Karoce czekają!

Centrum Blackpool. Błoga atmosfera gdzieś uleciała, przyjemny spacer zamienił się w męczarnie, a z każdym uchwyconym obrazkiem coraz gorsze zdanie zaczynałam mieć o mieście. Tandeta i kicz, o którym słyszałam, wdarły się bezpowrotnie w moje postrzeganie miasta. 

Pleasure Beach Blackpool to park rozrywki, który corocznie przyciąga 6 milionów turystów. Najwyższa i najszybsza kolejka to Pepsi Max Big One (rozpędza się do 119 km/h). Oprócz parku rozrywki można wjechać na Blackpool Tower i podziwiać z niej widoki. W Blackpool jest także muzeum figur woskowych Madame Tussauds, są również trzy mola: północne, centralne i południowe. To, co mi się najbardziej podobało, przepiękne piaszczyste plaże z promenadą, która w niektórych punktach rozdziela się na trzy różne promenady na różnych wysokościach. Oprócz wyżej wymienionych atrakcji pełno jest różnych miejsc z automatami do gier, sklepów z pamiątkami, słodyczami, przeróżnych dmuchanych placów zabaw i miejsc, z których dzieci nie będą chciały wyjść.

Blackpool jako jedyne miasto w Europie posiada piętrowe tramwaje tzw. Ballon Cars. Tramwaje w Blackpool istnieją od 1885 roku. Ich trasa przebiega wzdłuż wybrzeża Morza Irlandzkiego. Ballons Cars są atrakcją turystyczną, częściej na torach można spotkać zwykłe niskopodłogowe pojazdy. Oprócz dwupiętrowego tramwaju udało nam się zobaczyć także tzw. Boat Cars, czyli tramwaje-łodzie.

Osiołki dla osiołków…

Podobno woda jest donoszona dla zwierząt. Podobno osiołki nie mogą pracować dłużej niż 48 godzin w ciągu tygodnia i podobno piątki mają ustawowo wolne. Podobno na osiołki mogą wsiadać osoby o wadze 50 kg i poniżej. Podobno istnieje wojna między właścicielami zwierząt o lepsze miejsca bliżej centralnego punktu kiczu. Podobno władze wprowadziły system rotacyjny, by każdy sprawiedliwie mógł zarobić. Podobno, by zapewnić większy zysk dla właścicieli biednych zwierząt, wprowadzono system płatności kartą umieszczony na siodle zwierzęcia…

Przepisy przepisami, ale tradycja nadmorska sięgająca 1890 roku dotycząca przejażdżki na osiołkach na brytyjskich plażach we mnie wywołała smutek i żal do ludzi, którzy pozwalają na wyzyskiwanie zwierząt. Bo oto idąc szeroką promenadą wśród otaczającego badziewia, zobaczyłam je – żywe istoty, które nic nikomu nie zrobiły. A wyglądało to tak:

Na plaży stały osiołki. W słońcu. Bez szansy na cień. Jeden obok drugiego. Stały równo jak od linijki. Nie miały prawa się ruszyć. Były związane ze sobą. Ich właściciele siedzieli obok (w cieniu osiołków) i tylko czekali na rodziny z dziećmi, które zapewniają im dochód. Niestety nie widać było, by zwierzęta, miały stały dostęp do wody czy pokarmu. Stały nieruchomo ze smutkiem malującym się na ich pyszczkach…

Dlatego też mam ogromną prośbę. Nie korzystaj z usług tych, którzy wykorzystują zwierzęta w celu zarobku. Nieważne czy jesteś w Wielkiej Brytanii, na plaży a Twoje dziecko krzyczy wniebogłosy, że chce przejechać się na osiołku, nieważne czy to będzie Zakopane i podejście na Morskie Oko i konie padające ze zmęczenia, bo turyści wolą wjechać zamiast wejść, nieważne czy to będzie Tajlandia i dzikie koty w klatkach naszpikowane prochami, by cieszyć turystów. W dowolnym zakątku świata pomyśl też o krzywdzie tych zwierząt. Wakacje nie zwalniają od tego, by myśleć i wybierać wartościowe miejsca czy atrakcje. Miejsce zwierząt jest na wolności, a nie w klatkach, spętanych w niewoli lub co gorsza, wiszących jako trofeum na ścianach. Brak chętnych na tego typu wątpliwe przyjemności to szansa na brak oferowanych usług przez osoby chcące się dorobić kosztem zwierząt.

39 comments Add yours
  1. Na wspomnienie z osiołkami od razu przypomniała mi się podobna miejscowość, którą odwiedzaliśmy kilka razy będąc w Anglii – Weston-super-Mare (niedaleko Bristolu). Jeździliśmy tam ze względu wyrwania się z miasta i posiedzieć na plaży. Widzieliśmy osiołki stojące na plaży i szkoda ich się robiło. Nawet nie chciałabym wiedzieć, co się dzieje, jak jest sezon wakacyjny.
    Do Blackpool wybrałabym się z jednego względu – park rozrywki, uwielbiam kolejki górskie 🙂

    1. Myślę że w Wielkiej Brytanii jest dużo takich plaż z osiołkami, w końcu to tutejsza tradycja, smutna ale nadal wiele chętnych dzieci korzysta z takiej przejażdżki za przyzwoleniem rodziców. Władze staraja się by reguły zarobku ze zwierzaków były jasno określone ale to nie zmienia faktu że jest to bardzo przykre doznanie kiedy patrzysz na te biedne zwierzaki. Chętnie bym wprowadziła całkowity zakaz wykorzystywania zwierząt w celach turystycznych.

      Co do parku rozrywki – podziwiam Cię że lubisz, ja zawsze bałam się, a po filmie „Oszukać Przeznaczenie” mam jeszcze większego stracha 😀 😉 haha

  2. Piętrowe tramwaje? Ale szok. Pamiętam jak zawsze chciałam pojechać piętrowym pociągiem. Ale tramwaj? Wielkie zaskoczenie.
    A ten ostatni akapit… Daje do myślenia 🙂
    Pozdrawiam

  3. Miejsce robi wrażenie. Plaża wspaniała. Jak w każdej tego typu miejscowości są punkty gdzie kicz i chęć zarobku króluje, Jednak czego się nie uczyni dla turystów. Po twoim wpisie z pewnością nie będę korzystała z przejażdżki osiołków. A jak byłam nad Morskim Okiem to największą frajdą dla mnie było podejście a nie podjechanie.

    1. Z podjeścia masz satysfakcję przynajmniej że sama dałaś radę. Jestem jak najbardziej za wchodzeniem na Morskie Oko.

  4. Hej 🙂 trafiłam do Ciebie przez Blogi Podróznicze i od razu poczułam sie jak u siebie:) Dodaje do obserwowanych:) Och jak dobrze znam smak angielskiej emigracji. Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam ciepło

    ps. w Blackpool zyła przez pewien czas Maria Pawlikowska Jasnorzewska, nie wiem czy udało ci się zobaczyć hotel w którym spedziła ostatnie 3 lata zycia?

    1. Bardzo się cieszę że podoba Ci się na blogu 🙂

      Słyszałam o tym że w Blackpool Maria Pawlikowska Jasnorzewska wraz z mężem mieszkała, jednak niestety nie odwiedziliśmy miejsc związanych z poetką. Bardzo się cieszę że poruszyłaś ten temat ponieważ może ktoś będzie zainspirowany by podążyć właśnie śladami sławnej poetki.

  5. W życiu nie słyszałam o tym mieście. Tramwaje piętrowe albo tramwaje-łodzie, brzmi ciekawie. Bardzo ciekawy wpis, zwłaszcza kiedy okazuje się, że o opisywanym mieście nigdy się nie słyszało.

    1. Głównie po torach jeżdżą tramwaje nowoczesne, niskopodłogowe ale co jakiś czas przez tory mkną takie perełki wtedy nawet najstarszy mieszkaniec miasta idący ulicą zerknie na taką uroczą pamiatkę przejeżdżajacą obok. Miasto pełne kiczu ale da się wyłapać perełki (na szczęście) 😉

      W blogowaniu właśnie jest to fajne że pokazując rózne miejsca mamy szanse pokazać coś nowego. Bardzo się cieszę że dzięki mnie poznałaś Blackpool 🙂

      Dziękuję za bardzo miły komentarz 🙂

  6. Mimo kolorowych elementów na zdjęciach miasto wydaje się dosyc ponure i jeszcze to wykorzystywanie zwierzat. W Polsce zreszta taki proceder też się odbywa, chociażby w Zakopanym gdzie konie musza ciagnac turystów do Morskiego Oka. Wstyd byc tak leniwym.

    1. Oj dokładnie tak, wiem strasznie mnie to razi mimo że Zakopane lubię, nad Morskim Okiem byłam raz i wystarczy. Tu na plaży osiołki mają za zadanie nosić dzieci na swym grzbiecie, jednak posępne miny tych zwierząt bardzo mnie poruszyły 🙁 Powinno być to zakazane!

  7. Ze zdjęc z centrum rzeczywiscie traci kiczem. Takie to słodkie i urocze, że aż niedobrze. Jednak plaża piękna. Raz byłam w Anglii i udało mi się byc nad morzem w małej miejscowosci (chyba w Skegness) i plaża tam też była piękna. Znacznie szersza niż w Polsce, ma też swoje uroki. Jakbys miała okazję polecam ta miejscowosc. Cichsza i spokojniejsza niż Blackpool. Ale osiołki też były.
    PS. Wybacz, że nie wszędzie sa polskie znaki, ale klawiatura uparcie nie chce mi ich wpisywac.

    1. Z tymi biednymi osiołkami to przesada, nie cierpię wykorzystywania biednych zwierzaków, i nigdy nie zrozumiem tego typu tradycji. Co do plaż w Wielkiej Brytanii ich nie brakuje, na pewno wybiorę się w poszukiwania tej najpiekniejszej, bo uwielbiam plażowe klimaty, jednak cenię bardziej te spokojne w których można delektować się pięknem miejsca i podziwiać naturę.

      P.S. tak wiem mam problem z polskimi znakami w komentarzach, zmieniłam szablon bloga, zmieniłam system komentarzy i nadal to samo. Nie mam pomysłu jak to zmienić 🙁

      1. Spróbuj wyłaczyc na chwilę testowo wtyczke WordPressa WP Content Copy Protection by Rynaldo Stoltz Stars. Pokombinowałem chwile z kodem strony i to pozwala polskie znaki wpisac w komentarzu. Poza tym ta wtyczka to przeszkoda tylko dla domorosłych hakerów 🙂

        1. Ta wtyczka przechwytuje m.in. wcisniecia klawiszy a,c,s w połaczeniu z Alt i dlatego polskie znaki nie wchodzą. A copy i paste też blokuje i nie można wkleic polskich znaków.

          1. aaaaaa działa!!! Dziękuję 🙂 Dziękuję 🙂 Dziękuję 🙂 Dziękuję 🙂 Bardzo dziękuje za pomoc 🙂 Działa 🙂

    1. Dla mnie to miasto jeden wielki kolorowy plac zabaw. Dodatkowo by przyciągnąć turystów nie tylko w sezonie, od sierpnia do listopada jest organizowany pokaz przeróżnych iluminacji, więc kolorów jest jeszcze więcej. Instalacje świetle nie są ściągane i idąc promenadą można wyobrazić sobie jak bardzo wtedy jest kolorowo.

  8. Zatęskniłam za plaża i morzem, chociaż zdecydowanie wybiorę tak bez męczonych zwierzat. Niby XXI wiek, a niektórych zwyczajów nie udało się z ludzi wyplenic…

    1. Przykro było aż na to patrzeć. Powinno się zakazać praktyk gdzie na zwierzętach można zarabiać lub są w niewoli.

  9. Przez chwilę miałem deja vu, że już czytałem o tym na blogu. Ale to było zdjęcie na facebooku sprzed 2 tygodni 🙂 . A w Blackpool byłem bardzo dawno temu (w zeszłym millenium) i jak widzę cały czas te same klimaty.

    1. Bardzo trafna uwaga, zdjęcie podobne było na FB:) A jak Twoje odczucia co do miasta? Bo mi się by podobało bez całego tego kiczu 🙂 Tam gdzie były plaże było fajnie, ale centrum tak sobie mi podeszło 🙁

      1. Wszędzie na swiecie sa takie nadmorskie miasteczka i zazwyczaj sa takie trochę kiczowate. Ale niektórzy właśnie tego szukają to niech maja. 🙂 W każdym miescie można znaleźć ciekawe miejsca z dala od wydeptanych ścieżek.

        1. Masz rację nie każdy szuka tego samego i nie każdy lubi ciszę i naturę. Mnie centrum Blackpool jednak odstraszyło za dużo na raz wszytskiego 🙂 😀

  10. Super. Trochę przypomina mi to Los Angeles z nutka San Francisco. Ps. No, ale na 95% wynika to z ich długoletniego kopiowania oraz modyfikowania elementów kultury europejskiej 🙂

  11. Napisałas, że jeden dzień wystarczy do zwiedzenia miasteczka, ja jednak, patrzac na wszelkie atrakcje, jakie pokazujesz, chyba potrzebowałabym więcej czasu 😉

  12. Przez chwilę, kiedy przeczytałam zestawienie „rozrywkowe” i „Wielkiej Brytanii” cos mi nie pasowało :D.
    Ale tramwaje za to przyciagaja wzrok. 😉 Fajnie opisany artykuł.

    1. No jak to? Cała Wielka Brytania jest rozrywkowa 🙂 Tylko w Blackpool jest najwięcej kiczu i pułapek dla biednych rodziców, bo dzieci z takich miejsc nie będa chciały szybko wyjść … hehe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge