Athirappilly. Najpiękniejszy wodospad Kerali.

Na początku droga wydaje się nudna. Szara wstęga autostrady zdaje się nie mieć końca, a relaksująca muzyka zachęca do drzemki. Po godzinie krajobraz się zmienia. Robi się coraz bardziej zielono. Dwupasmowa droga co chwilę skręca, a zza zakrętów wyłaniają się kolorowe wioski ukryte pośród palm, przydrożne sklepiki i hinduskie świątynie. Słońce przenikające przez bujną zieleń nadaje przyjemną barwę mijanym krajobrazom. Równolegle do drogi, zaczyna wić się rzeka Chalakudy. To znak, że być może zza któregoś z kolei zakrętu wyłoni się widok na jeden z najbardziej popularnych wodospadów Kerali, Athirappilly.

Po chwili kierowca zwalnia i stajemy przed kasą, bilety wstępu obejmują parking i możliwość wykonania zdjęć. Tuż obok jest punkt widokowy na ogromny wodospad. Po krótkiej sesji zdjęciowej ruszamy do wejścia na teren, na którym znajduje się Athirappilly. Przed wejściem odbywa się wiec. Tłumnie zgromadzeni hindusi słuchają uważnie przemawiającego przez mikrofon ubranego na biało pana. Wokół panuje iście odpustowa atmosfera, plastikowe zabawki, bibeloty, mnóstwo niepraktycznych, kolorowych rzeczy próbują wcisnąć turystom sprzedawcy ze straganów ustawionych wzdłuż ulicy.

Droga prowadząca do wodospadu wyłożona jest szerokimi kamieniami. Im bliżej do wodospadu, tym więcej pojawia się małp. Jedne leżą na dachu, pod którym ustawione są ławki, następne figlarnie zaczepiają inne. Kiedy opada mi z ramienia pasek od torby, niewinne małpki przemieniają się w niezwykle napastliwe stworzenia. Tym razem walkę o pasek torebki wygrałam.

Wodospad Athirappilly najpierw oglądam z góry, z poziomu, gdzie wody rzeki Chalakudy nagle opadają w dół, tworząc niesłychany hałas. Po ilości wody widać, że jest pora sucha. Z łatwością wyobrażam sobie co dzieje się, kiedy wody w rzece jest naprawdę dużo. Niezacieniony teren tuż przy nurcie rzeki nie pozwala na dłuższe podziwianie krajobrazu. Temperatura odczuwalna w tym miejscu wynosi chyba z pięćdziesiąt stopni. Jak najszybciej uciekam w cień.

Schodzimy na dół, by podziwiać wodospad w pełnej okazałości. Niestety nawet drzewa nie dają wytchnienia. Temperatura powietrza jest nie do zniesienia. Robię kilka zdjęć i jak najszybciej uciekamy do klimatyzowanego samochodu, gdzie czeka na mnie zimna woda, o której marzę. Małpy robią się coraz bardziej odważne. Gonią kolejną osobę w nadziei, że dostaną coś smacznego.

Rzeka Chalakudy o długości 145 km bierze swój początek z gór Anamudi, płynie przez Las Wazhachal, aż w końcu wpada do Morza Arabskiego. Spokojna rzeka przemienia się w wartką i burzliwą toń, zbliżając się do Athirapilly. Mijając olbrzymie skały i kamienie, spada z wysokości 25 metrów, kaskadą trzech oddzielnych strumieni tworząc wodospad AthirappillyChalakudy wzburzona pozostaje jeszcze przez około kilometr, później płynie już spokojnie aż do tamy Thumburmuzhi. Wodospad Athirappilly, nazywany jest Niagarą Indii. Odwiedza go 7 milionów ludzi rocznie. Indyjscy filmowcy także upodobali sobie tereny wokół wodospadu. Pojawiły się one mniej więcej w 35 filmowych produkcjach.

Otaczające Athirappilly lasy składają się z eukaliptusów, bambusów, drzew tekowych. Wraz z zamieszkującymi je gatunkami zwierząt tworzą jedyny w swoim rodzaju ekosystem. Można w nich spotkać dziko żyjące słonie, tygrysy, lamparty, sambary i makaki. Najpopularniejszymi ptakami są cztery gatunki dzioborożców. Wody rzeki Chalakudy z kolei są domem dla 85 gatunków ryb słodkowodnych, w tym 35 gatunków zalicza się do endemicznych.

Zobaczcie, jak wspaniale wygląda wodospad, podczas pory deszczowej.

 

P.S. Dzioborożce ćwierkały, że wodospad Athirappilly najpiękniej prezentuje się od lipca do września. 🙂

 

Inne wpisy o Indiach:

9 komentarze(y) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *